[2014] Empress of China

seriale z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Konata
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 270
Rejestracja: 22 cze 2009

[2014] Empress of China

Post autor: Konata » 08 lip 2016

The Empress of China

Tytuł: 武媚娘传奇 / Wu Mei Niang Chuan Qi
Angielski tytuł: The Empress of China
Gatunek: romans, historyczny
Liczba odcinków: 96
Nadawca: Hunan TV
Data emisji: 2014-Dec-21 to 2015-Feb-03
Godzina emisji: 20:00-21:00
Opening: Qian Qiu (千秋) by Sun Nan
Ending: Wu Zi Bei (无字碑) by Jane Zhang


Obrazek


Opis:
W czasie panowania 2giego Cesarza z Dynastii Tang, Wu Ru Yi wkracza do pałacu w wieku lat 14 jako niewinna Cairen (kobieta utalentowana) i aspiruje by służyć Cesarzowi Taizong jako jego małżonka. Cesarz Taizong szybko zauważa ją i zakochuje się, pobudzając wielkie pokłady zazdrości i zawiści ze strony innych ku niej. Podejmują wiele prób pozbycia się jej, fałszywie oskarżając o kradzież, morderstwo i zdradę. Udaje jej się przetrwać dzięki rozumnemu myśleniu i inteligencji (i chyba OGROMNEJ ilości szczęścia...), kiedy Cesarz Taizong umiera, zgodnie ze zwyczajem wstępuje ona do zakonu. Najmłodszy syn Cesarza - Li Zhi, który staje się Cesarzem Gaozong, zakochany w niej od lat młodzieńczych, sprowadza ją z powrotem do pałacu nadając rangę konkubiny. Jako konkubina Cesarza Gaozang, pnie się w godnościach haremu, stając się cesarzową, szybko zdobywając więcej siły i władzy niż on. Po jego śmierci to ona przejmuje władzę nad krajem stając się pierwsza i jedyna kobietą - Cesarzem.

tłumaczenie głównie na podstawie strony wikipedia


Obsada:
Fan Bingbing jako Wu Meiniang 武媚娘 (Wu Zetian)
Zhang Fengyi jako Li Shimin (Emperor Taizong)
Aarif Rahman jako Li Zhi (Emperor Gaozong)
Janine Chang jako Able Consort Xu Hui

Harem Cesarza Taizong:
Zhang Ting jako Noble Consort Wei
Kathy Chow jako Pure Consort Yang
Zhang Tong jako Virtous Consort Yin
Zhang Ding Han jako Empress Zhangsun / Zheng Wan Yan
Nie Mei jako Able Consort Liu
Sun Jia Qi jako Xiao Qiang
Zhang Xi Ting jako Feng Cairen
Liu Zhi Xi jako Chen Guiren

Harem Cesarza Gaozong:
Shi Shi jako Empress Wang
Viann Zhang jako Consort Xiao
Cui Bing jako Liu Shi
Ma Si Chun jako Helan Min Yue


Ode mnie: Jestem na etapie 31 odcinka, czyli moja prawie polowa. Mam wersje ocenzurowana licząca 74, nie do końca rozumiem czym poza biustami (nie bagatelizujmy ich) różnią się wersje. Skusiłam się chyba głównie dlatego że nikt z doki nie widział dramy, a gify które mnie wciąż nęciły nawet w części nie potrafiły oddać piękna tej dramy.
Zaczyna się średnio, jest Wielka Miłość (przez kilka pierwszych odcinków na stałe zagościła mi w repertuarze "Wielka miłość" Krajewskiego) której ja podstawy uchwycić nie mogłam, od początku obserwuje się wszystkie postacie, bo tak naprawdę nie wiemy kto rozwinie skrzydła i jaką rolę odegra później. Z czasem miłość trochę dojrzewa wraz z postaciami, nie jest tak ślepa, stara się jednak zamknąć w kokonie szczęścia ograniczając krzywdy, których jednak uniknąć się nie da. Co ciekawe i wyróżnia tą dramę poza niespotykanie pięknymi strojami <grzechem oglądać w kiepskiej jakości>, dodatkami, makijażami, kolorami, tłami mogę się tak rozpływać godzinami to liczba trupów. Nigdy do końca nie możemy być pewni czy nam przypadkiem nie ubiją, tudzież sama postanowi zakończyć swe życie dana postać, czyli nie przywiązujmy się, to może się odbić na ilości spożywanej melisy przez nas. Śmierć często zbiera swe żniwo, postanowiłam początkowo nawet wyliczać możliwości podziwiając kreatywność twórców, która niestety chyba nam się skończyła i jakieś takie powtórki jak próba duszenia...
Nie obyło się też bez naszych ukochanych schematów dramowych, jak skok ze skałki, prysznic z wodospadu <KOCHAM TU> .
Czasem wydaje mi się, że to drama w stylu Wspaniałego Stulecia, te kilka spotkań z tym serialem sprawia, iż myślę że naprawdę fajnie by było jakby puścili w tv żeby i babcia mogła się rzucić w ten pięknie skonstruowany świat kłamstw, pozorów, ciągłego knucia i wbijania sztyletów (tu metaforycznie bo mamy piękny wachlarz możliwości trucicielskich jak i innych finezyjnych i topornych perspektyw zakończenia cudzego życia).


Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2014] Empress of China

Post autor: Volli » 10 lip 2016

Konata pisze: Nigdy do końca nie możemy być pewni czy nam przypadkiem nie ubiją, tudzież sama postanowi zakończyć swe życie dana postać, czyli nie przywiązujmy się, to może się odbić na ilości spożywanej melisy przez nas. Śmierć często zbiera swe żniwo, postanowiłam początkowo nawet wyliczać możliwości podziwiając kreatywność twórców, która niestety chyba nam się skończyła i jakieś takie powtórki jak próba duszenia...
Ja do tej pory, a kńczę trzynasty odcinek naliczyłam:

[*]samobójstwo przez powieszenie
[*]samobójstwo/morderstwo (no bo jak to nazwać jeśli ktoś pomyli przełącznik) za pomocą trucizny
[*]próba duszenia zwykłym sznurem konopnym
[*]zwykła próba trucia - poprzez jedzenie. Bez ofiar niestety się nie obyło - padł nią kot. RIP
[*]próba trucia wachlarzem (tak, tak - machaj machaj i umieraj)
[*]zasztyletowanie

i mam wrażenie że coś pominęłam

Poza tym jak muchy padają biedne służące i bezimienni strażnicy, ale to w sumie takie mało istotne...
Konata pisze:Co ciekawe i wyróżnia tą dramę poza niespotykanie pięknymi strojami <grzechem oglądać w kiepskiej jakości>, dodatkami, makijażami, kolorami, tłami mogę się tak rozpływać godzinami
Ha! Druga moja ulubiona pod tym kątem na razie po Zhen Huan... Chociaż tam uwagę skupiały przede wszystkim korono-fryzury. Tutaj one też fajne, ale jednak to nie to. Za to stroje są cudne. No ale moda kobieca dynastii Tang w ogóle jest śliczna. Nie to co te - jedwabne bo jedwabne - ale jednak kufajki z czasóe Quing. Moje ulubione kreacje Fan Bing Bing jak dotąd to ta w scenie bibliotecznej i strój jeździecki. Do obejrzenia tutaj: https://www.dramafever.com/news/17-of-f ... -of-china/
Z niecierpliwścią czekam na strój biało-czerwony, bo jego zdjęcia w ogóle przykuły moją uwagę do tej dramy.

Obrazek
Obrazek
Taaaki piękny couple outfit <3
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2014] Empress of China

Post autor: Volli » 14 lip 2016

Epizod 39... Trzymajcie mnie bo pada! Jak od 34 epizodu (który był słaby, wyjątkowo żaden trup nie padł) akcja nabrała tempa (co odcinek to trochę większa masakra), teraz znowu zwalnia... A miało być tak pięknie, niestety tak to już bywa jak się udaje że się kogoś truje. To jakby obiecać dziecku loda i kupić kostkarkę.

Drama ogólnie jest dobra, tylko naprawdę przydałaby się czasem rysa na kryształowym charakterze głównej bohaterki. Bo naprwdę nie ma puenty jeśli kryształ nie jest rżnięty (pardon ale ja tylko przekształcam trochę znany mi wierszyk...). Miłość cesarska też jest dość... no cóż - cudowna to chyba najlepsze określenie... To jest naprawdę, naprawdę nieprzyzwoite co temu cesarzowi scenariusz robi. Jak ktoś taki cieszy się nadal poważaniem podwładnych to naprawdę nie mam pojęcia. Za zdradę stanu - nie ważne czy intencjonalną czy też nie, ale jednak zdradę - karze się pobawieniem głowy i tyle. No. przynajmniej niegdyś tak było... A tu - pliiiisss - biblioteka? :rolly:

Ale kostiumy śliczne, młody mi sięcoraz bardziej podoba, i generalnie drama ma więcej fajnych momentów niż niefajnych. Szkoda tylko ze mi knującego księcia zabrali, bo on był moim słoneczkiem... Tak pięknie histeryzował <333

A i jeszcze "małżonka" Yang - aktorka jest genialna. Piękna niebanalną urodą i naprawdę świetnie gra...

Aaaaa! Z 40 odcinka:
PSSST! To ja! Le Clerc!

Obrazek

Samotny koń przetrwał masakrę. Jeden kadr a tak trafnie oddaje tę dramę (trzymajmy kciuki aby koń doczekał do 41 odcinka, ma szansę, jeszcze tylko połowa epizodu przed nim

Obrazek

Szybko, szybko, uciekajmy, dla niepoznaki spacerkiem:

Obrazek

Życie w haremie to nie jest bajka... Nigdy nie wiadomo czy najlepsza przyjaciółka nie zniknie, lepiej więc przyjaźnić się ze świecznikiem.

Obrazek
Awatar użytkownika
Konata
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 270
Rejestracja: 22 cze 2009

Re: [2014] Empress of China

Post autor: Konata » 17 lip 2016

Nie wypada ażeby mości Wolin sam pisywał w temacie <choć postępem nie śpiąc wyprzedził w oglądaniu - zapewne zasługa kopyt> .

Po 50 odcinku.
Sposobów na śmierć nam przybyło, przyznam że faworyzuję jednak tym niekonwencjonalnym podejściom do trucia/podtruwania, ta finezja w wyborze przedmiotu i reakcji podmiotu...
W przypadku pożaru czekałam za Yunho, myślę że objawiła się moja tęsknota do uszatego i nie mogłam się skupić nad tym jakże genialnym i przemyślanym posunięciem. :omg: :omg: :omg: :omg:

Brak mi strasznie starego haremu, nawet Consort Wei, Consort Yang w moim odczuciu miała to tajemnicze coś tak cudownie podkreślone pięknymi strojami w odcieniu pomarańczowym.. Jedyna postacią za która chyba mi niezbyt tęskno to cesarz, żegnał się długo, przeciągał jak się dało <grzeczny Konacik nie przewija> wąsy zgubiły po drodze mocy i mimo Wielkiej Miłości życzyłam sobie przyspieszenia zmiany rządzącego. W kwestii strojów myślę, że grzechem nie wspomnieć o przecudownej pelerynie z kapturem wspólnika Consort Wei, gdy ta przejmująca <chciało by się powiedzieć że to ROZDZIERAJĄCE serce doświadczenie było> scena toczyła się, nie mogłam się opanować, spauzowałam rozważyłam za i przeciw takiemu genialnemu kamuflażowi KARRAMBA!

Zamień przyjaciół w przedmiot, mamy to w co drugiej baśni, niestety tu ukazało że jednak to był cruel świecznik, wykuty z zapewne samych metalowych Pasków. Do kogoś trzeba przemawiać, że by nie zwariować <mój dzielny mruczek ogląda/śpi wspólnie ze mną losy przyszłej kobiety Cesarza> trochę mi żal postaci, nie zdążę się nacieszyć niektórymi, ich podłymi planami <wciąż czekam na jakąś dobrą postać w typie Mishil> z nadzieją na jakiś przypadkowy sukces a już kończą swój czas ekranowy, Wolin ma swoje kopytka, ja chce fajne plany i knucia. Niestety piękne kopytka jak i okrutnie konstruktywne plany kończą swe istnienie po kilku chwilach... :puppy: :puppy: :puppy:
Co mnie głęboko martwi to krótkowzroczność w tych Chinach, wszyscy tacy biedniusi, schowasz się metr za łysym krzaczkiem i nikt, orszak, służący, no nikt po prostu nie jest w stanie Cie dostrzec.. :crazy: :crazy: :crazy: :crazy:

Piękny wybór peruk mamy, coraz bardziej ozdobione czuprynki, jedna z ozdobnych fryzur Meiniang wyglądała jak kryształowy żyrandol, aaah zawsze mi się taki marzył :fav: :fav: :fav: :fav: :fav: :fav: . Stroje prześliczne, Młody dorasta, powoli rodzi się wąs, zrzucił imidż owocowej pomarańczy, teraz bardziej żuczka przypomina stopniowo dojrzewa.


Ogólnie wszystko bardzo fajnie posuwa się do przodu, rotacja postaci dosyć spora, nie brakuje momentów z gatunku WTF i nie wiem co się dzieję, co, gdzie, kogo, czym i dlaczego. Przesłanie jest jasne Miłość zwycięża, przyjaźń, oddanie, poświęcenie to wartości nagradzane, czyli jakiś tam morał upchnęli <wydaje mi się że momentami nawet bardziej niż na siłę> ogląda się dobrze, odcinki są krótkie, opening nadal mi się nie znudził i oglądam przy każdym odcinku.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2014] Empress of China

Post autor: Volli » 21 lip 2016

No dobra, ta drama to był nałóg.

Do samego końca była ta drama śliczna. Stroje coraz piękniejsze, fryzury wymyślniejsze. W dodatku w drugiej części drama pokazała pazur, którego w pierwszej brakowało.

Jest jednak kilka rzeczy o które mam do realizatorów pretensję. Przede wszystkim - dlaczego, ach dlaczego romans Meiniang z pierwszym cesarzem tak rozwleczono? I dlaczego w stosunku do tego tak mało czasu poświęcono na jej - o wiele prawdziwszy związek z Zhinhu? Ja wiem, że Aarif Rahman nie do końca sobie radził z rola (mimo że był przystojny jak diabli), ale mimo wszystko, te dziwne czarne dziury w scenariuszu, kiedy na przykład rodzi się Anding (nie było dziecka i WTF w następnej scenie jest dziecko), albo sprawa z zamachem stanu wyrażyserowanym przez księżniczkę, której ofiarą padł książę Li Ke... Tak ważna postać zasługiwała chyba na kilka scen pożegnalnych...

Sprawdzałam czy to przypadkiem nie jest wynik skrócenia serii, bo oglądałam wersję 74 - odcinkową, tę emitowaną w Hong Kongu - krótszą, ale za to zgrabniej ocenzurowaną (dość tragiczna cenzura na biusty i jej realizacja w wersji z mainlandu odebrały dramie połowę uroku). Przejrzałam recapsy z dłuższej wersji i nie... wyjęto wprawdzie kilka scen, alewygląda na to, że te nieuzasadnione skróty, które przyprawiały mnie o skręt kiszek miały miejsce w obu wersjach.

Brakowało mi życia rodzinnego Meiniang, narodzin kolejnych dzieci, pogłębienia ewolucji jej uczucia do Li Zhi i ukazania ewolucji uczuć Li Zhi do niej. Wprawdzie w porównaniu z pierwszą częścią dramy i tak był ogromny postęp, ale tutaj tak bardzo bardzo mi tego brakowało... Tym bardziej, ze do Li Zhi czułam ogromną sympatię. Nie ze względu na Aarifa Rahmana, który czasami mi wręcz przeszkadzał, a ze względu na samą postać. To w jaki sposób ewoluował, jakie nim kierowały pobudki, jak dorastał do bycia cesarzem. To wszystko było bardzo, bardzo ciekawe, a było tego mało.

W drugiej części też Fan Bing Bing rozwinęła skrzydła i pokazała zupełnie inne oblicze, a raczej oblicza swojej bohaterki. Genialnie się na nią patrzyło i powiedziałabym, że stało się to show jednego aktora, no w tym przypadku, aktorki.

A reszta? Bardzo lubiłam księcia Li Ke i księżniczkę Gaoyang (mimo, ze to podła sucz była :D), tyle że jej motywacja, czyli nieustająca miłość do Bienji - odpychającego mnicha - wydawała mi się jednak dość słaba. To była bardzo inteligentna i ambitna kobieta i myślę, że skrzywdzono tę postać sprowadzając wszystkie jej działania do nieszczęśliwej miłości.

Poza tym, podsumowując:

Najlepsza rola męska w całej serii:
Obrazek

Najbardziej zbędna postać w całej serii - serio, po co w ogóle zajmował czas ekranowy to dla mnie zagadka:
Obrazek

Najmniej uzasadniony WĄS:
Obrazek

Najgorzej wyrysowane brwi:
Obrazek

Najdłuższe dojrzewanie w historii świata:
Obrazek

Mój ulubiony cytat:
Obrazek

Tego nie chcę komentować:
Obrazek

Level hard szpiegowania - schowani za źdźbłem trawy:
Obrazek

Ulubiony tren w "pawiej" sukni:
Obrazek

Fryzura ze zderzakiem:
Obrazek

I fenomen starzenia się Azjatek:

różnica 70 lat:
Obrazek

różnica 9 miesięcy:
Obrazek

Ogółem - drama jest dobra. Mogłaby być bardzo dobra, gdyby nie to, że właściwie scenarzyści chyba nie do końca od początku wiedzieli jaką historię chcą pokazać. Pierwsza część to takie gorsze Legend of Zhen Huan, druga część bardziej o władzy i o trudnych wyborach, o wiele lepsza od piwrwszej (co nie znaczy, ze pierwsza była zła). Poza tym piękne stroje, fanatastyczna Fan Bing Bing, kilka innych zupełnie przyzwoitych kreacji aktorskich (niesamowita consort Yang <3). Ogląda się szybko, i łatwo. Zakończenie pozostawia niedosyt i lekką irytację na realizatorów za dziury w opowieści. Ale ogółem - jest bardzo, bardzo dobrze i polecałabym tę dramę każdemu kto lubi dramy historyczne, ze wskazaniem na pałacowe.
Awatar użytkownika
Konata
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 270
Rejestracja: 22 cze 2009

Re: [2014] Empress of China

Post autor: Konata » 03 sie 2016

Muszę przyznać, że w jednym z czym zgadzam się z Volli to z tym, że poziom szpiegowania w tej dramie był wręcz epicki. Nikt nigdy nikogo nie wykrył <przynajmniej jak ja pamiętam>.


Łatwo przywiązuję się chyba do pierwszych głównych panów z ekranu (do tej pory ewidentnie faworyzuję Ecclestona kosztem takiego Tennanta) i tak jak średnio lubiłam samą postać cesarza Taizong'a tak cesarza Gaozong nie mogłam strawić wcale.
Jestem świeżo po zakończeniu oglądania ocenzurowanej wersji. Zachwycona jestem strojami, które później już były tak bardzo ociekały bogactwem że przytłaczały, widokami, przepięknymi scenami, całą estetyczną otoczką, dla której naprawdę spokojnie można te wszystkie nonsensy i dyrdymały przeboleć.
Od początku jesteśmy uraczeni Wielką i Prawdziwą Miłością, której ja podstaw znaleźć nie mogłam, tłumaczyłam sobie to niewinnością i dziecięcą w sumie jeszcze naiwnością Meiniang, myślałam że później jakoś się to ogarnie, wyklaruje, wszystko dojrzeje. Rozczarowałam się, Ru Yi a w końcu Empress Wu pozostaje przez cały serial, tą naiwną istotką, kierującą się sercem, mająca więcej szczęścia niż rozumu, niby mamy jakieś przebłyski że potrafi być okrutna czy korzystać z rozumu, jednak nie dzieję się tak nader często. Wu Zetian z historycznego punktu widzenia w większości przypadków jest przedstawiana jako kobieta okrutna, nie cofająca się przed niczym by osiągnąć swój cel, tu chyba głównym zamiarem było ocieplenie jej wizerunku co moim zdaniem się raczej się nie udało i wypadło nieprzekonująco.
Wiele postaci wydaje mi się jakoś nieprzemyślanych, czy to po tym na co się zdecydowała sprawczyni pożaru <protegowana Consort Wei > tak nagle wow, oszalała sobie, podobnie było z dość nagle i silnie wybuchającą zazdrością ze strony Consort Xu Hui i jej zdumiewające momentami poczynania, po czym na koniec nastąpiły wzruszające chwile... Lubiłam pierwszego Crown Prince'a którego wątek bromansowy jakoś zostaw nagle ucięty. Przechodziły mnie ciarki gdy na ekranie pojawiał się kolejny w sile wieku mężczyzna robiący maślane oczy względem Meiniang, rozumiem że dziewczę urodziwe nader było.

Ciekawych postaci też było sporo, ja lubiłam chyba konkubiny, szczególnie te pierwsze, najstarszych synów, ten cały harem <mój pelerynek kochany>, później już traktowany z daleka by w końcu zostać całkowicie przysłoniętym pałacowymi sprawami, postać Rui'ego i jego chusteczki z kaczką.

Po śmierci pierwszego cesarza liczyłam na więcej akcji, a w sumie oglądaliśmy jedynie wzrost wąsów, ciągłe szczęście Meiniang, znów ślepe ufanie i zdrada, po czym wąsy wyrosły, niestety były to wyjątkowo głupie wąsy, dobrze że ich czas był ograniczeniu i ilość podejmowanych decyzji też. Wąsy uwielbiały wygłaszać już do końca kwestie niczym z wenezualskich telenoweli <wszystko robione było z Miłości> i co chwila czuć się zdruzgotane to zdradą, to prawdą raz na jakiś czas jakąś śmiercią tudzież mdleć lub się upijać. Wąsy były naiwne i odliczałam chwile gdy się z nimi rozstanę, Miłość była dla mnie zbyt Głęboka.

Co mi się bardzo podobało to królik, miał świetne uszy, były też koty a ja lubię zwierzęta, mimo tylu epów ost mi się nie znudził. Jedynie te wąsy amanta z lat 80' i pejsy człowieka od igieł były wielce osobliwe i wybijały mnie z oglądania. I nie rozumiem jak w ostatnim odcinku całej serii, po tylu zmaganiach a nadal Rui nie umie porządnie nalać herbatki z imbryczka i porozlewał wszędzie! Paznokcie miała Bing Bing bardzo ładne z cudnej czerwieni przeszliśmy wraz z wiekiem w brązy. Mnie tam cenzura jakoś nie przeszkadzała zbytnio ale ja tam jakąś wielką fanką biustów i kissów nie jestem :) I ostatnie pół odcinka mi się podobało jak wyłania się prawda, że jedyne co pozostało Empress Wu to władza.
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2014] Empress of China

Post autor: Volli » 05 sie 2016

Konata pisze:Po śmierci pierwszego cesarza liczyłam na więcej akcji, a w sumie oglądaliśmy jedynie wzrost wąsów, ciągłe szczęście Meiniang, znów ślepe ufanie i zdrada, po czym wąsy wyrosły, niestety były to wyjątkowo głupie wąsy, dobrze że ich czas był ograniczeniu i ilość podejmowanych decyzji też. Wąsy uwielbiały wygłaszać już do końca kwestie niczym z wenezualskich telenoweli <wszystko robione było z Miłości> i co chwila czuć się zdruzgotane to zdradą, to prawdą raz na jakiś czas jakąś śmiercią tudzież mdleć lub się upijać. Wąsy były naiwne i odliczałam chwile gdy się z nimi rozstanę, Miłość była dla mnie zbyt Głęboka.
Ej, serio uważasz że to była parada szczęścia Meiniang? Bo ja absolutnie nie odniosłam takiego wrażenia, wręcz przeciwnie... Mam tylko do scenażystów pretensje, że jakoś tak dyskretnie spuścili zasłonę milczenia na to, że Meiniang jednak
► Pokaż Spoiler
. To było tak totalnie jakby tego nie było, tzn. w wydarzeniach W KOŃCU zaistniało, ale na psychice ani jednego ani drugiego nie pojawiła się najmniejsza skaza, a jednak powinna....

A co do rzeczonego szczęścia przy boku cesarza Gaozhonga. Owszem, rodziło się coś od czasu do czasu, owszem, Meiniang awansowała i owszem była WIELKA MIŁOŚĆ, ale to już raczej ze strony Zhinhu. Od strony Meiniang widziałam przede wszystkim poczucie winy wobec niego i jednak dość instrumentalne traktowanie. Przynajmniej na początku, bo uczucie do niego owszem wykiełkowało, ale przecież już nie takie czyste i na pewno nie przesłoniło jej rządzy władzy. BTW motyw który się pojawił w jednym z odcinków polegający na próbie wybielenia jej pobudek - że niby ona nigdy się władza nie interesowała, nie, ona tylko pomagała choremu mężowi - uważam za skandaliczny. Ale - tak jak pisałam - to było jakby ktoś się nie mógł do końca zdecydować o czym właściwie jest ta drama. Trochę jakby chciano jednocześnie mieć ciastko i zjeść ciastko.

No nie da się do cholery.

Takich dziur było dużo, ale jednak uważam, że Fan Bing Bing poradziła sobie w tej sytuacji świetnie. W odróżnieniu od tego co mówil scenariusz - kreowana przez nią postać była spójna, a że właśnie - czasami rozjeżdżała mi się ze scenariuszem to już inna sprawa.

I na koniec - dla miłośników kicajów - długie uszy i cesarzowa:
Obrazek
Awatar użytkownika
Konata
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 270
Rejestracja: 22 cze 2009

Re: [2014] Empress of China

Post autor: Konata » 05 sie 2016

Hmmmm muszę przyznać, że posta pisałam od razu po obejrzeniu stąd moja opinia była głównie przysłonietą przez końcowe odcinki, które oglądałam z bólem serca.

Piękny królik, mam w podobnej kolorystyce futerko tylko bardziej puszyste :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Ej, serio uważasz że to była parada szczęścia Meiniang?
Uważam, że w tej dramie miała więcej szczęścia niż rozumu, albo może powiem to inaczej - została tak przedstawiona, bo z wydarzeń nawet dramowych wiemy że potrafiła wiele, ale jednak była głównie pokazywana <na siłę chyba> jako taka niewinna i w sumie przeciętnie bystra osóbka. Ciężko mi uwierzyć że ktoś ze zwykłym szczęściem został jedyna w historii kobietą Cesarzem, smutno mi z tego powodu spłycono możliwości jej postaci. Bing Bing, pomijając że była przecudowna nawet ze swym ukruszonym zębem (kilka odcinku zajęło mi rozkminianie czemu sobie go nie zrobi) wycisnęła z postaci co się dało, były emocje których nie trzeba było szukać z lupą, często jednak konsekwencje różnych wydarzeń wyskakiwały na nas jak królik z kapelusza... Ja wiem, że to drama ale tak optymistyczna wersja jej poczynań Głębokiej Miłości i później Dojrzałej Miłości była zbyt wydumana i ten fakt, że była kierowana zawsze ku Cesarzom.... Zhinu kochał i tu rozumiałam, już jako młody chłopczyk zauroczony niezwykła uroda i Wielkim Sercem <między nimi zdaje się powinno być tylko 4 lata różnicy> marzył by spędzić z nią jak najwięcej czasu. Ta krystaliczna czystość charakteru, te jej praktycznie do końca czyste sumienie mnie irytowało, chciałam przemiany w taka Mishil....
I jeszcze jak Wielką Miłość wszystkich dziewcząt z haremu do cesarza jakoś tam mogę sobie zrozumieć (bo oczywiście nie chodziło głównie o władzę i możliwości) tak Miłość Przysłaniająca Wszystko Gaoyang nie mogę, możliwe że wynika to z mej cruel natury, ale taka miłość do jakiegoś mnicha, która zakończyła się tak szybko przez ich opieszałość...

Z racji tego, że modnie jest odżywiać się zdrowo, drama w pełni propaguje takowy styl życia, nadmiernie objadała nam się tu jedna jedyna osóbka i wiemy jak to się skończyło. Wszystkie napary z liści, herbatki, wino i lekarstwa były płynne większość dodatkowo okraszona trucizną co sprawiało, że w przyszłości postacie nie mogły objadać się takim kurczakiem (oh Ty Bidamie!)
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2014] Empress of China

Post autor: Volli » 05 sie 2016

Konata pisze: Miłość Przysłaniająca Wszystko Gaoyang nie mogę, możliwe że wynika to z mej cruel natury, ale taka miłość do jakiegoś mnicha, która zakończyła się tak szybko przez ich opieszałość...
Och bo odpychający mnich był odpychający :rolly: Ja się zastanawiałam czy aby on w ogóle był jej potrzebny, bo pewnie jakby jej podstawili pieniek brzozy to by nie zauważyła, przecież ona nawet mówiła za niego :rolly: No i tu znowu wyłazi niezdecydowanie scenariusza - bo z jednej strony Gaoyang NIEWINNA i ZAKOCHANA WIELKĄ MIŁOŚCIĄ, a tak naprawdę - i tak wynikało po prostu z toku wydarzeń - to była kapryśna, uparta i rozpieszczona księżniczka, w dodatku również ogarnięta obsesją władzy. Prędzej bym uwierzyła, że wszystko to robiła przez własną ambicję niż z Wielkiej Miłości.

No ale cóż... Jak pisałam... Mieć ciastko i zjeść ciastko...
ODPOWIEDZ