[2016] Novoland: Castle in the Skies

seriale z Kraju Środka, Hong Kongu i Tajwanu
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

[2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Volli » 02 sie 2016

Castle in the Skies

Obrazek

Tytuł: 九州·天空城 / Jiu Zhou· Tian Kong Cheng / Novoland: The Castle in the Skies
Gatunek: fantasy, romans
Liczba odcinków: 20
Stacja: JSTV
Okres emisji: od 20 lipca 2016
Powiązane: City of Desperate Love (drama, nie zaliczana do kanonu ale osadzona w tym samym universum), Tribe and Empires: Storms of Prophecies (drama, w postprodukcji), Legend of the Naga Pearls (film, planowany)

Obrazek

Obsada (razem z posterami postaci ukrytymi w linkach, bo piękne)
Zhang Ruo Yun jako Feng Tian Yi (cesarz skrzydlatego rodu)
Guan Xiao Tong jako Yi Fu Ling
Ju Jing Yi (鞠婧祎) jako Xu Fei Shuang
Liu Chang (刘畅) jako Bai Ting Jun (książę ludzkiego rodu i następca tronu)
Chen Ruo Xuan (陈若轩) jako Yu Huan Zheng (przyrodni brat Xu Fei Shuang)
Liu Min (刘敏) jako Bai Xue, królowa ludzkiego rodu i matka Bai Ting Juna
Liu Jun Xiao (刘俊孝) jako Xue Lin, brat Xue Fei Shang
A Li Ya (阿丽亚) jako Xiong Tang (generał)
Wei Yan Kan (卫延侃) jako Yue Yun Qi
Edward Zhang jako Ji Shu (konstruktor i wynalazca)
Yang Jin Cheng jako Yi Qian Ji (ojciec Yi Fu Ling)
Zhu Shengyi jako Bi Anhua

Trailer:


Opis

Kontynent Lan od niepamiętnych czasów zamieszkiwały dwa rody: ludzki i skrzydlaty. Ludzie, liczniejsi, związani byli z ziemią, żywiołem niebieskookich skrzydlatych było natomiast powietrze. Dzięki skrzydłom, które po przekroczeniu wieku lat 20 i zażyciu "pyłu spadającej gwiazdy" byli w stanie wyhodować, panowali nad przestworzami, zamieszkując podniebne miasto. Dwa rody od zawsze ze sobą rywalizowały - ludzie zazdrościli podniebnym skrzydeł, skrzydlaci zaś próbowali narzucić ludziom swoją zwierzchność. Z powodu tej rywalizacji wybuchła wojna, zakończona podpisaniem stuletniego traktatu pokojowego.

Sto lat pokoju właśnie mija, traktat dobiega końca. Ji Shu, genialny inżynier i wychowanek Gwiezdnego Dworu - akdemii sztuk walk, w której nauki pobierali możni obydwu zamieszkujących kontynent rodów, i jednocześnie instytucji stojącej na straży pokoju - buduje dla ludzkiej królowej miasto - statek powietrzny. Gdy jednak jasne się staje, że działania królowej zmierzają do ponownego wywołania wojny, opuszcza ją. Zdradzona władczyni wyrusza na poszukiwania dawnego kochanka, oraz na poszukiwania "boga kwiatu spadających gwiazd", który według legendy odradza się raz na sto lat, aby zapewnić skrzydlatemu rodowi moc panowania na niebie.

Mija kolejne 18 lat i ludzka dziewczyna, Yi Fu Ling, zakochana w swoim przyjacielu z dzieciństwa, Bai Ting Junie, księciu ludzkiego rodu, postanawia odnaleźć go w Gwiezdnym Dworze. Zanim jednak udaje jej się z nim spotkać, trafia - na swoje nieszczęście - na aroganckiego Feng Tian Yi, cesarza skrzydlatego rodu, który momentalnie, pod pretekstem pomocy, pakuje ją w kłopoty. Od tej pory wszystko się dla Yi Fu Ling zmienia, zostaje wplątana w rywalizację między dwoma królewskimi rodami, a na dodatek znać o sobie daje przeznaczenie, z resztą dość złośliwe, bo okazuje się, że nie wolno jej nikogo kochać, i nikomu nie wolno kochać jej samej...

Ode mnie

1. O co chodzi z tym Novolandem?

Gdy pierwszy raz zobaczyłm tę nazwę, zdębiałam. Pomyślałam sobie, że to jakaś kooperacja chińsko-rosyjska. Okazuje się jednak, ze Novoland (zwany także gdzie niegdzie Novalandem) jak czasami tłumaczona jest nazwa Jiuzhou/九州, ma już swoją dość długa historię.
Zaczęła się ona na początku lat 2000, gdy cały świat, z Chinami włącznie, opanowała gorączka Władcy Pierścieni. A że Chińczycy nie gęsi, zapragnęli swojego własnego Śródziemia. Tak powstało Jiuzhou/九州 (Novoland) - w całości fikcyjne universum, inspirowane w dużej mierze mitologiami Wschodu, z elementami gatunków takich jak Xianxia i - w mniejszym stopniu - Wuxia.

Na universum Jiuzhou/九州 skłądają się 3 kontynenty, podzielone na 9 prowincji, z nie zbadanymi do końca morzami na wschodzie i pustyniami Zachodu. Historia tego świata liczy sobie 10 000 lat i jest podzielona na 16 (ludzkich) dynastii. Poniżej znaleziona w internecie mapka:
Obrazek

Świat ten tworzy kilku różnych autorów. Napisano już 30 powieści w nim osadzonych, zrealizowano dramę (co prawda książka której adaptacją owa drama była nie jest uznawana za kanoniczną, ale jednak wypada wspomnieć), w realizacji znajduje się film, a oprócz Novolandu na emisję czeka jeszcze jedna drama (ja natomiast czekam na nią, bo wieść niesie, że jakość jej realizacji jest filmowa)

2. Wrażenia po pierwszych pięciu odcinkach

Cóż ja moge napisać... Zakochana jestem w skrzydlatym cesarzu, i chyba w ogóle w skrzydlatym plemieniu. Aktorsko jest bardzo dobrze, z realizacją gorzej, ale jeśli ktoś miał kiedyś okazję zapoznać się bliżej z dramami w stylu Chinese Palladin, to z pewnością nie będzie narzekać. W każdym razie jest na tyle OK, że przymrużywszy oczy można z powodzeniem dać się porwać historii.

Fabuła jak dotąd ładnie się klei, chociaż wydarzenia następują po sobie w takim tempie, ze czasami trudno nadążyć... No i trudno też "wbić" się w historię, bo zostajemy dosłownie rzuceni na jej pastwę, bez żadnych słów wyjaśnienia praw rządzących tym światem. Wszystko zachowuje jednak wewnętrzną spójnosć, za co jestem scenarzystom niezwykle wdzięczna. Śmiem twierdzić, ze w tym punkcie drama przebija większość chińskich i tajwańskich produkcji, które widziałam (brak logiki zaczęłam już uznawać powoli za normę).

Podobają mi się wszelkie motywy inżynieryjno - mechaniczne, genialny konstruktor - zupełnie jak Dedal, z resztą szykuje mu się godny następca, tym razem uskrzydlony :D . Jestem ciekawa dalszego rozwoju relacji między głównymi bohaterami, bo z odcinka na odcinek atmosfera się zagęszcza, a niewyparzony język cesarza doprowadza do wielu dość zabawnych sytuacji... Jego cynizm na pokaz i miękkie serce wydają mi się urocze... Myślę, że głównej bohaterce również :D


Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Volli » 02 sie 2016

Odcinek dziewiąty

Szczerze mówiąc miałam wątpliwości, czy drama da radę, ale daje, co więcej - robi się coraz lepsza. Cesarz - jak się okazuje - miał dość ważne powody dla których chciał przyspieszyć swoje dorastanie (czyli ehem.. wyrżnięcie się skrzydełek). kocham go w ogóle coraz bardziej. Spojrzenia jakie rzucał w sali tronowej były bardzo niebieskie i bardzo bardzo hot.
Skrzydlaty lud i życie w podniebnym mieście okazuje się nie być bajką, chociaż wszystko tam jest piękne. Życie cesarza też nie jest usłane różami.

Główny nudziarz, czyli ziemski książę też jakoś coraz lepiej się prezentuje i bardzo ciekawa jestem gdzie go jego przeznaczenie doprowadzi.

Najbardziej jednak się cieszę z Yu Huan Zhenga. Och! On i jego mistrz Ji Shu! Cóż to byłby za pairing! Mam nadzieję że ziści się to moje życzenie!

Tylko główna postać kobieca jakaś taka niewyraźna na tle mocnych męskich postaci, ale też, przyznać musze, nie przeszkadzająca i z potencjałem rozwinięcia. Na pewno potrafi zawiązać sznurek na kokardkę, a to już jest ważna umiejętność :)

Szlag mnie trafia, bo napisy się kończą, a drama coraz lepsza. Trzymam kciuki za szybkie tłumaczenia na viki!
Awatar użytkownika
KartoflAnka
Doramowy maniak
Posty: 2345
Rejestracja: 16 gru 2009

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: KartoflAnka » 02 sie 2016

Szlag mnie trafia, bo napisy się kończą, a drama coraz lepsza. Trzymam kciuki za szybkie tłumaczenia na viki!
Volli ile mi zaoszczedziłaś roboty zakładając temat :fav:
Jedyny problem świeżo wychodzących to właśnie napisy. Tak samo z epickimi chińskimi web dramami :( .
Ja już jestem w trakcie śledzenia kolejnych chińskich wtf? produkcji, ale widzę, że nie tylko ja zostałam wciagnięta :D :D :D
a widzisz Vollin jakbyś przejrzała moje chińskie propki to być pana Zhang Ruo Yun znalazła szybciej i doceniła dobro :mrgreen:
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Volli » 02 sie 2016

KartoflAnka pisze:a widzisz Vollin jakbyś przejrzała moje chińskie propki to być pana Zhang Ruo Yun znalazła szybciej i doceniła dobro
Ale przecież śledzę! Tylko ja się czasami tych Twoich znaleziesk jednak boję... :D :D :D Nic na to nie poradzę, ale po chińskich X-menach nadal mam traumę :rolly: (a obejrzałam tylko 2 epizody :rolly: )
Ale się cieszę, bo tłumaczenie chyba raczej będzie szybkie - właśnie zerknęłam na viki i widzę że 10 ep już gotowy. a co do Novolandu to w życiu bym nie pomyślała, ze to będzie aż tak dobre... No, ale nie pomyślałabym też wcześniej, że na przykład taka drama jak Wuxin pobije na głowę wszystkie normalne, "współczesne" dramy Chińskie. Chińczycy wciąż próbują, mają coraz większe budżety i to chyba w końcu zaczyna być widoczne... Bo potencjał w tych historiach leży ogromny...
Awatar użytkownika
Mizuki
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 670
Rejestracja: 11 paź 2013

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Mizuki » 02 sie 2016

Bardzo fajna bajeczka! Niebieskoocy skrzydlaci przepiękni a Cesarz całkiem charakterny. Dzięki Volinowi przynajmniej trochę połapałam się o co chodzi w tym Novolandzie i kim są nasi panowie. Co do epickości produkcji to wcale nie jest taka zła, Chinese Paladin przynajmniej w tych pierwszych sezonach był jednak dużo gorszy. Brakuje mi jeszcze pięknego OST-a ale jestem dopiero na początku drogi może mnie zaskoczą.


....ja się tylko nieśmiało zapytam Kartofla co to WTF za idolki w endingu? :rolly:
Awatar użytkownika
KartoflAnka
Doramowy maniak
Posty: 2345
Rejestracja: 16 gru 2009

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: KartoflAnka » 02 sie 2016

Mizuki pisze:Bardzo fajna bajeczka! Niebieskoocy skrzydlaci przepiękni a Cesarz całkiem charakterny. Dzięki Volinowi przynajmniej trochę połapałam się o co chodzi w tym Novolandzie i kim są nasi panowie. Co do epickości produkcji to wcale nie jest taka zła, Chinese Paladin przynajmniej w tych pierwszych sezonach był jednak dużo gorszy. Brakuje mi jeszcze pięknego OST-a ale jestem dopiero na początku drogi może mnie zaskoczą.


....ja się tylko nieśmiało zapytam Kartofla co to WTF za idolki w endingu? :rolly:
Mizuk mniemam, że chodzi o TFBOYS- oni sa chyba chińskim najbardziej MEGA popularnym bandem. Po znajomości dokopałam się do tytułu pieśni, która brzmi Da Mengxiang Jia ( 大梦想家 ) ale ręki nie dam uciąc, co to akurat ta, bo wiesz chiński średnio :lol: :lol: :lol: :lol: .
Tak wygladają idolki w wersji light:
Obrazek
Ta laska co gra księżniczkę to jest z jakiegoś chińskiego idolkowego programu i ona śpiewa opening, kiku chyba ją zwą jakoś, a to się zwało SNH48 i możesz sobie pół dnia zajać czytaniem, co tam za drużyny startowały hahahha.
Awatar użytkownika
Konata
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 270
Rejestracja: 22 cze 2009

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Konata » 07 sie 2016

Obejrzałam pierwszy odcinek, choć wcale nie chciałam! Broniłam się jak mogłam ale jak zwykle zwykle zbrakło mi asertywności względem wcale nie delikatnej i subtelnej a brutalnej sprzedaży tej dramy.

Uroniłam łzę, nie wzruszenia, ale ze śmiechu, jak brew Cesarza drgnęła na widok pięknego ciosu w szczękę. Ogólnie ciężko to opisać słowami co obejrzałam a widziałam Chinese Paladin i nie uważam, żeby to była zua drama, technicznie może tak bo jednak już trochę lat ma ale fabularnie bardzo mnie wciągnęła historia.

Cesarz, skrzydlatek, faworyt Wolina chciałoby się rzec czarny koń, ale jednak ma skrzydła, to prawie jak pegaz, a myślałam że po jednorożcu z kryształowym rogiem z Ice Fantasy nic mnie nie ruszy... Jest piękny, spokojnie mógłby być i bromans i romans, nie wiem czemu maja te dekolty skoro śnieg i zima ale ma futro, szkoda że tylko na ramionach... Skrzydlatek ma cudowne brwi i fajne wielkie ząbki a także jest cruel co pasuje do doki idealnie. Wyję na głos jak tylko widzę jego i jego towarzyszy, ah te treningi z drewnem! Ting Jun czyli główny <wyimaginowany lub nie> rywal naszego cesarzyka, widać że prawy i dzielny ale taaa grzywkaaaaaa no nie mogę zupełnie ze śmiechu, i jako jedyny chyba nie ma podkładu <nawet umierający pan miał na brodzie co wygladało okropnie>.

Główna panna stale przywodzi mi na myśl WuZuna, nie wiem czy to zdolności aktorskie ich łączą czy możliwości intelektualne <granych postaci nie aktorów> ale jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu że spokojnie można by ich zamiennie używać jakby np nam się dziewcze rozchorowało przez chodzenie w mokrych butach.

Motylkowe wiadomości są pro, ciekawe czy jak w smsach mamy limit słów czy pyłku a co z cenzura. :confuse: :confuse:

Fabularnie to ja zupełnie nie wiem o co chodzi, bo tu śnieżek tam porodzik, tu jakieś ognisko i znów dekolty aaah i KISSSSS! Peruki są nawet powyżej standardowej przyzwoitości, choć ozdoby raczej biednie.


Zespół z endingu WOOOOOW ......
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Volli » 19 sie 2016

Konata kazała mi napisać posta (grożąc marchewką), bo Ting Jun zmienił fryzurę.... Ja się zupełnie nie wiem jak do tego odnieść. Tzn. mam wrażenie że groźby są jednak karalne, a zmiany fryzury naprawdę nie zauważyłam... Z resztą co mnie tam Ting Jun obchodzi, skoro jest cesarz... Poza tym Ting Jun od ładnych kilku odcinków się nie pojawiał więc nawet nie ma co komentować...
Teraz sie jaram stosunkami na linii regent - cesarz i czekam aż się skrzydełka nieletniemu władcy wyrżną. Tzn. mam nadzieję że stanie się to, zanim zapłodni wzrokiem większość kobiet na skrzydlatym dworze :rolly:
Awatar użytkownika
Konata
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 270
Rejestracja: 22 cze 2009

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Konata » 21 sie 2016

Oglądam bo chcę, choć sama już nie jestem pewna tego stwierdzenia...

Marchewki są zdrowe, nie rozumiem w czym problem.... :confuse: :confuse:

TingJun jest istotny dla fabuły! Jest Tym Drugim i odgrywa ważna rolę, jako jedyny nie ma nawet grama majkapu (wszystkie fluidy kradnie cesarzyk), może i lepiej że nie przeszkadza mu nic w gustownym lądowaniu w błotku. Błotko jest fajne, jednak jest go niewiele. Mamy za to dziwny statek w którym kolorami przewodnimi są niebieski i złoty, popłakałam się gdy ukazano wnętrze ale już ogarnęłam i nic mnie nie dziwi. Doceniam że drama trendy, przez tak długi czas noszenia maski, włosy na brodzie zzieleniały pięknie. Fryzury ogółem są jakieś bajeczne, przykro mi że nie są doceniane, niektórych tu tylko skrzydełka i spineczki w kształcie piórek czy skrzydełek tylko interesują... Główna panna nadal jest raczej okropna, ale za to evilkowa księżniczka jest śliczna i bardzo przyjemnie mi się na nią patrzy....

Po skończonych 10 odcinkach nadal nie wiem o co chodzi poza tym że Miłość jest ważna szczególnie dla konstruktora. Lubiłam ładny żyrandol, cesarzyk i jego piękny lot, doceniam ilość skałek <choć brak mi kąpieli i wodospadow> , spojrzenia cesarza są ujmujące, zastanawiam się czy evil babsztyl, od tych ozdóbek na głowie nie dostanie zeza.... Ogółem źle nie jest, dobrze też chyba nie ale mamy dekolty i śliczne brwi, wciąż liczę na gołą łydkę!
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Volli » 21 sie 2016

Konata pisze:Główna panna stale przywodzi mi na myśl WuZuna, nie wiem czy to zdolności aktorskie ich łączą czy możliwości intelektualne <granych postaci nie aktorów>
Właściwie okazuje się, że nie tylko konata tak sądzi:

Obrazek

Nie da się ukryć, że główna bohaterka mądrością nie grzeszy. Należy do tych irytujących osób, które dysponując ptasim móżdżkiem uważają jednocześnie, że mają monopol na ratowanie świata i ich wtrącanie się wszędzie jest konieczne. No cóż, nie jest.

Nie miałabym nic przeciwko, gdyby postać ta miała trochę więcej oleju w głowie, albo może była chociaż bardziej charyzmatyczna... A tak nasz biedny cesarz o zabójczym spojrzeniu musi się męczyć...

Co do fruwającej księżniczki to może i jest NIECO inteligentniejsza (przy czym prosze pamiętać, że startujemy od wyjątkowo niskiego poziomu), ale chyba równie irytująca w wiecznym swoim jęczeniu i narzucaniu się. Mam wrażenie, że nie ma własnego życia i to dlatego...

Nie ma, nie ma tu fajnych postaci kobiecych, nawet królowa w swojej evilowatości jest taka... bo ja wiem... Przewidywalna i nudna?

Ale co tam... Cesarz... :smitten: :smitten: :smitten:

[edit] Po 19 odcinku uważam, że głównej bohaterce nie powinno się dawać do ręki żadnych ostrych przedmiotów bo nie potrafi się nimi posługiwać. Poza tym ktoś powinien ją nauczyć podstaw logicznego myślenia. Co prawda inteligencja to dar z którym człowiek się rodzi (albo nie), ale pewne rzeczy można wpoić... Tatuś najlepszy inżynier na kontynencie, a córeczka... Ech... Ktoś tu chyba dziecko zaniedbał...

[edit] 21 odcinek należy stanowczo do moich ulubionych. Mózgi wszystkich postaci szlag trafił... Cesarzowi pewnie wypalił y go hormony... (mimo eszystko nadal :smitten:) A mnie zastanwaia czemy zawsze się śmieję na scenach umierania? Ewentualnie sztyletowania / pchnięcia mieczem / ciężkiej operacji szpiku dokonywanej zdaje się na rdzeniu kręgowym przez chłopca od śrubek i trybików... Ech, pewnie taka już moja natura okrutna...
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: thon » 26 sie 2016

Naprawdę fajna baśń. Wykonanie niby made in China, ale momentami wygląda całkiem przyzwoicie. Może to nie Hollywood, ale nam, Polakom, pomarzyć o takich efektach. No i chyba zostanę gejem, bo podoba mi się cesarz - te jego błekitne oczy :lol: Tylko za cholerę nie rozumiem tych 3 chłopczyków w wieku pierszoklasistów i w mundurkach, którzy na koniec odcinka śpiewają jakąś piosenkę - po co tam oni - psują tylko bajkowy nastrój.
A tak pozatym:
Skrzydlaci do boju!
Awatar użytkownika
KartoflAnka
Doramowy maniak
Posty: 2345
Rejestracja: 16 gru 2009

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: KartoflAnka » 27 sie 2016

[edit] 21 odcinek należy stanowczo do moich ulubionych. Mózgi wszystkich postaci szlag trafił... Cesarzowi pewnie wypalił y go hormony... (mimo eszystko nadal :smitten:) A mnie zastanwaia czemy zawsze się śmieję na scenach umierania? Ewentualnie sztyletowania / pchnięcia mieczem / ciężkiej operacji szpiku dokonywanej zdaje się na rdzeniu kręgowym przez chłopca od śrubek i trybików... Ech, pewnie taka już moja natura okrutna...
Uwierz mi volli nie tylko ty. W ogóle ta historia sprawia, że wyję ze śmiechu w najmniej odpowiednich momentach, a jak jeszcze scena tragiczna na koniec i nagle pojawia się wesoły ending chłopców w białych gajerkach i ich sławne YOLO! na koniec to dochodzę do wniosku, że ja też mam jedno wielkie YOLO a i tak uwielbiam tę produkcję. Zdecydowanie lepsza od wielu emitowanych teraz koreańskich giotków :D
Ile tu cudownych momentów, pięknych drewnianych elementów i skrzydełek, Serce samo się wyrywa :lol:
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Volli » 28 sie 2016

No wiesz... ja się autentycznie spłakałam na scenie
► Pokaż Spoiler
Przeżywanie cesarza było tak bardzo nie na miejscu i jednacześnie tak bardzo na miejscu... Nie wiem w ogóle jak to określić... Tzn. ten patos był tak bardzo śmieszny i generalnie nieprawdziwy, a jednocześnie to było coś czego się tak bardzo po tej dramie spodziewałam :rolly: :rolly: :rolly: :rolly:

Główna zabija mnie swoją bezmózgowością... Ale to też tak bardzo pasuje do tej dramy :rolly: :rolly: :rolly: :rolly: :rolly:
► Pokaż Spoiler
On normalnie tam prawie zszedł a ona dalej szarżuje :rolly: :rolly: :rolly: I jeszcze
► Pokaż Spoiler
:rolly: :rolly: :rolly:

Konata by pewnie powiedziała, że dziwczyna musi mieć całą bielizne w cruel paskach. :rolly:

P.S. A ending to mi trochę przypomina japońskie WTF openingo-endingi (że - z łezką w oku - np Yamado Nadeshiko wspomnę...) :rolly:
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: Volli » 11 wrz 2016

No i koniec. Zaliczyłam wszystkie dwa zakończenia, przy czym pierwsze z nich było epickie i smutne, a drugie epickie i wesołe :rolly: . Osobiście wolę pierwsze. Więcej cesarza.

W ogóle po wyrżnieciu się skrzydełek cesarzowi to się jakoś nudno zrobiło, tak że przewijałam już tylko na sceny z nim. Przy czym powtarzająca się w kółko sytuacja obrażania się na siebie pary głównych bohaterów doprowadzała mnie do szału. To chyba miało być z namiętności, tym czasem wyglądało po prostu na to, że główna bohaterka zalicza focha... Albo że po prostu lubią się bawić w ciuciubabkę

Wątek Ting Juna i jego wesołej kompanii był nawet zabawny, ale trochę mało zrozumiały... W ogole im dalej z dramą w las tym mniej w niej logiki... Mam wrażenie, że sama oglądając ją swój mózg gdzieś zgubiłam, bo nie wiem czy da się ją obejrzeć do końca posługując się nim nawet w ograniczonym zakresie. Osobiście pogubiłam się w wątku głównym i właściwie nie wiem co po co jak i dlaczego - oprócz tego że Ting Jun zrobił się zły.

Cesarz jednak do końca trzymał podbródek w górze i patrzał niebieskim spojrzeniem, więc skupiałam się na tym, odpuszczając poszukiwania sensu...

Trochę odnosze wrażenie, że w tych ostatnich odcinkach zabrakło albo pieniędzy albo ochoty i nikt już tam się za bardzo nie starał a najmniej scenarzysta. Trochę szkoda.
viet89
Wszyscy czekają, aż coś napiszę
Posty: 4
Rejestracja: 06 lis 2016

Re: [2016] Novoland: Castle in the Skies

Post autor: viet89 » 15 lut 2017

:giggle: koniec jest taki smutny . Czemu ach czemu ... cała seria mnie zachwyciła gdyby tylko Noe ten nieszczęsny odcinek ostatni. :(;( :angry:
ODPOWIEDZ