[Anime] School Days (2007)

pozostałe seriale made in Asia
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

[Anime] School Days (2007)

Postautor: Snake » 07 cze 2011

THE MOST DISTURBING ANIME [BackpackingNepal]

Obrazek

inne tytuły: Szkolne dni, Sukûru deizu
Typ: Serial TV
Ilość odcinków: 12
Rok emisji: 2007
Produkcja: Avex Entertainment, Marvelous Entertainment, Lantis, TNK
Gatunki: Dramat, Romans, Melodramat, Psychologiczny. Harem, Seinen
Długość odcinka: 25 min
Ograniczenia wiekowe: od 18 lat

Obrazek


ciekawostka :
Ostatni epizod School Days nie został wyemitowany. W jego miejsce został wyemitowany program o łodziach. Dopiero tydzień później został wyświetlony, lecz z cenzurą, która dotyczyła koloru krwi (z czerwonej stała się czarna) oraz ... (za wikipedią, nie zdradzę więcej)


opis:
Itou Makoto bardzo pragnie mieć dziewczynę, każdego dnia gdy jeździ do szkoły pociągiem, spotyka w nim długowłosą nieznajomą czytającą książki. Zauroczony nią robi jej zdjęcie i tworzy z niego tapetę na telefonie komórkowym. Przypadkiem tapetę zauważa jego nowa koleżanka z ławki, która postanawia mu pomóc w zdobyciu serca dziewczyny. [za filmweb


opening:



linki (uwaga na spojlery)
http://www.filmweb.pl/serial/Szkolne+dni-2007-418927" onclick="window.open(this.href);return false;
http://myanimelist.net/anime/2476/School_Days/" onclick="window.open(this.href);return false;
http://anime.tanuki.pl/strony/anime/959 ... ys/rec/982" onclick="window.open(this.href);return false;


Anime całkiem popularne, ale bardzo różnie oceniane. Ja jestem zachwycony, bo to tak w skrócie, to ciekawy i fajnie opowiadany romans, w którym z każdym epizodem gęstnieje atmosfera, żeby na samym końcu obserwować teatr wrażeń w iście japońskim stylu. Tylko Japończycy mogli tak zakończyć serię.

Przede wszystkim będę podkreślał, że to także psychologiczne anime, a zachowania i charaktery bohaterów, może nieco wyjaskrawione, są jednak całkiem wiarygodne i wcale nie takie odrealnione. Nie mam wątpliwości, że coś podobnego, choć na mniejszą skalę mogło się wydarzyć w rzeczywistości, stąd autentyczną wydawała mi się smutna, pełna marazmu i przygnębienia atmosfera.

School Days wciągnęło mnie na maksymalnie, z jednej strony dlatego, że chciałem dowiedzieć się, co wydarzy się w tym strasznym 12 epizodzie, a z drugiej, bo romans i historie bohaterów były bardzo ładnie opowiadane, powiedzmy, że nawet emocjonujące, a każdy odcinek kończył się w kluczowym momencie. Spokojnie byłbym w stanie obejrzeć całą serię za jednym podejściem.

Tak jak widać w gatunkach, w anime jest trochę haremu. Bywają odcinki, gdzie jest tego sporo (np. odcinek na basenie, wcale nie dziwne), ale z kolei i bywają gdzie nie ma tego wcale (następny odcinek po basenie z zupełnie innym klimatem). Czytając polskie opinie bardzo się ucieszyłem, że nikt tym nie dyskwalifikował serialu, wady wytykane produkcji wynikały najczęściej z subiektywnych preferencji.

Znajdziecie zatem komentarze zachwalające serial, jak i mieszające go z błotem, ale dla mnie School Days, anime co prawda tylko na podstawie jakiejś ero-gry, okazało się być rewelacyjne - wciągało, smuciło, wreszcie trochę szokowało i jechało po bandzie. Cząsteczka klimatu z filmu All About Lily Chou Chou.

Absolutna czołówka anime, które do tej pory widziałem.

9/10

PS. No i jak zawsze ciekaw jestem komentarzy dokowiczów :)


Awatar użytkownika
kitsune
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 59
Rejestracja: 31 maja 2011

Re: [Anime] School Days (2007)

Postautor: kitsune » 07 cze 2011

Strasznie dawno widziałam School Days i większości scen już za dobrze mogę nie pamiętać. Oczywiście z wyjątkiem zakończenia, którego zupełnie się nie spodziewałam, z racji pobieżnego wtedy przeczytania opisu. Tak więc, nie przeczuwając niczego na samym starcie podpięłam SC pod 'lekką serię szkolną z haremem' i brnęłam przez kolejne odcinki. Z czasem, z każdym odcinkiem bohaterowie tracili swoją niewinność, porzucali przekonania i brnęli w puste szaleństwo, które wypłynęło w ostatnich minutach. To chyba jedna z niewielu takich anime, gdzie harem zostaje zepchnięty całkowicie wręcz na drugi plan. I na przekór temu, że anime bazuje na ero-game, można by nazwać je swoistym demotywatorem. Wystarczy przypomnieć sobie co spotkało głównego bohatera. :shake:
[center]Obrazek[/center]
Awatar użytkownika
Rosia-chan
Przyklejony do ekranu
Posty: 771
Rejestracja: 06 kwie 2010
Lokalizacja: zawsze tam,gdzie Lee Joon ^^

Re: [Anime] School Days (2007)

Postautor: Rosia-chan » 07 cze 2011

Zbieram się do obejrzenia tego anime od jakiegoś czasu. Słyszałam,że podobno końcówka jest zaskakująca. Naprawdę jest???
Obrazek
KAŻDY CZŁOWIEK NA KULI ZIEMSKIEJ MA SKARB,KTÓRY GDZIEŚ NA NIEGO CZEKA
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [Anime] School Days (2007)

Postautor: Snake » 07 cze 2011

@Rosia-chan
Co prawda już w 11 epizodzie atmosfera może zwiastować co nastąpi, ale w ostatnim odcinku jednak jest zaskakująco, głównie ze względu na rozwiązanie całej sytuacji, w kompletnie innym stylu niż dotąd tocząca się opowieść. Dodatkowo po końcówce żadnego z bohaterów nie mogłem ocenić jednoznacznie :)

Jeśli ma być niespodzianka to przestrzegam przed szukaniem jakichkolwiek materiałów o serialu, bo będzie można odkryć spojlery - ja na szczęście podchodząc do niego widziałem tylko trzy rzeczy : ktoś wybrał go najbardziej niepokojącym serialem anime, gatunek trochę psychologiczny oraz ocenzurowany ostatni epizod.

@kitsune
Natomiast co do bohatera:
do ostatniego odcinka wydawał mi się najgorszym, najokropniejszym protagonistą, nawet w filmach ciężko mi znaleźć wielu głównych bohaterów, którzy tak odrzucali swoim zachowaniem, ale jednak w końcówce chyba częściowo zrozumiał, że spieprzył sprawę albo po prostu był trochę ograniczony lub nie panował nad sobą - częściowo go to rozgrzesza, zwłaszcza w kontekście zachowań dziewczyn, które były niemniej winne od niego moim zdaniem

---
Do serialu wyszły dwa OVA. Oba dzieją się jakby w alternatywnej rzeczywistości, nie tylko bohaterów, ale też alternatywnej rzeczywistości całego świata ;) . Obie humorystyczne, pierwsza o walentynkach, a druga to parodia Magic Girls. W kontekście całego serialu to nie uzupełnienie, a jedynie wariacja, bo OVA różnią się znacznie od serialu.
Awatar użytkownika
Rosia-chan
Przyklejony do ekranu
Posty: 771
Rejestracja: 06 kwie 2010
Lokalizacja: zawsze tam,gdzie Lee Joon ^^

Re: [Anime] School Days (2007)

Postautor: Rosia-chan » 18 cze 2011

No dobra,zaczęłam oglądać :) Jestem po szóstym odcinku i kilka spostrzeżeń:
1. Ten cały Makoto jest bezdusznym draniem. Ani to zdecydowane,ani nie potrafi sie wyrazić,jak już wie,czego chce,nie ogarniam.
2. Na początku Kotonoha (swoją drogą,o losie,co za imię!) nie wywarła jakoś bardzo pozytywnego wrażenia,ot taka sobie płochliwa dziewusia. Potem,jak już zaczęła się cieszyć chodzeniem z tym całym Itou,dużo pozytywniej mi się ją odbierało.
Aż dziw bierze,że nie zakończyła związku,gdy się zaczął tak oschle zachowywać. Ciągłe wymigiwania się od spotkań,nieobecność myślami - on się nawet nie krył z tym,że ma ją w nosie.
Patrząc z jej perspektywy,to mając takie przyjaciółki jak Sekai,wrogowie jej niepotrzebni.
(A JAKA TA JEJ SIOSTRZYCZKA BYŁA UROCZA!!! :mrgreen: )
3. Sekai to już w ogóle nie ogarniam. Straszna jest ta postać... Od pierwszego odcinka ciągnie na dwa fronty i im dalej tym gorzej. Ja rozumiem,że chciała mu pomóc z dziewczyną,bo mu sie spodobała itd,ale ona na każdym kroku mu się podkładała.
Fabuła faktycznie ciekawa,no i wciąż mnie intryguje,co to za zakończenie,więc oglądam dalej :victory:

EDIT:
Tak więc skończyłam,ufff!
Główny bohater to bydlę,dwie główne bohaterki to psychopatki,a reszty w ogóle nie ogarniam,bo jak dla mnie to było nieco chore.
Fakt faktem,że nie żałuję,że obejrzałam,bo jednak w jakiś sposób zainteresowało i byłam ciekawa,jak się skończy,ale czemu wszyscy na niego lecieli,to zupełnie nie wiem.
Jak źle by to nie zabrzmiało,to od 9 odcinka patrząc w puste oczy Kotonohy tylko czekałam,aż popełni samobójstwo,a tu takie zaskoczenie O.O
Ryje psychę ten ostatni odcinek. Był tak psychodeliczny,że słów mi brakuje... xD
Obrazek
KAŻDY CZŁOWIEK NA KULI ZIEMSKIEJ MA SKARB,KTÓRY GDZIEŚ NA NIEGO CZEKA
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [Anime] School Days (2007)

Postautor: Lily » 08 paź 2011

Obejrzane! Choć przyznaję, że nie przebrnęłam przez to lekko :shake:

A moje wrażenia są takie:
Spoiler! Zaczęło się niewinnie, a nawet rzekłabym, że trochę nudno. Ok 3 odcinkach miałam już trochę dosyć tych "podchodów miłosnych. Kotonoha była dla mnie dość irytującą postacią, nie umiała się normalnie wysłowić i ogólnie była potwornie nieogarniętą panienką. Potem z kolei zrobiło mi się jej szkoda, bo naprawdę wszyscy trochę przeginali z tymi pojazdami po niej. Co prawda zachowywała się jakby była ślepa i nie widziała tego, co jej ukochany wyprawia, ale nie zmienia to oczywiście faktu, że Makoto powinien od razu ta sprawę rozwiązać z nią osobiście, a nie aby to inni informowali ją o tym, że z nią zerwał. Co do samego Makoto to na początku wydawał się całkiem sympatycznym gościem, i nawet to, że zdradził Kotonhę z Sekai za bardzo mnie nie zraziło. A czemu? Bo od początku było widać, że on i Kotonha nawet nie mają ze sobą o czym gadać i że ten cały pseudo związek totalnie się nie klei, a on tymczasem zakochał się w Sekai, z którą dogadywał się świetnie. I to jest dla mnie całkiem zrozumiałe, czasem wydaje nam się, że ktoś jest super ekstra, potem poznajemy go lepiej i okazuje się, że jednak to zupełnie nie to. I tak było w przypadku Kotonohy, a to, że Sekai była w pobliżu (i jeszcze zachęcała do "ćwiczeń") to mu jakoś to ułatwiło. Ale to, że potem brnął w to nie rozwiązawszy wcześniej sytuacji z Kotonohą, to już był cios poniżej pasa. Blokowanie numeru, wykręcanie się od spotkań, no co to ma być? O wiele bardziej cenie ludzi, którzy potrafią od razu dać kosza, niż robić niepotrzebne nadzieje, marnując przy tym czas obydwu stron. Dlatego już wtedy straciłam do gościa szacunek. Z czasem było już tylko gorzej. Przyznaje, że im dalej tym coraz bardziej byłam zmęczoną tą telenowelą, bo jak nie jedna laska, to inna, potem jeszcze inna i tak dalej. Ja nie wiem, co ten koleś miał w sobie takiego, że one wszystkie tak za nim latały? I to nie tam jakieś lajtowe podchody, tylko od razu do łóżka pakowały się wszystkie... Ciekawe też, że żadnej nie potrafił odmówić.... Co do Sekai to też mam mieszane uczucia, bo niby sympatyczna, a tak naprawdę dość wyrachowana. O dziwo postacią, która najbardziej polubiałm(a raczej - jedyną, która polubiłam) była Setsuna, która jako jedyna zachowała się w porządku. Mimo, że podkochiwała się w Makoto, nie zrobiła nic, aby odbić go przyjaciółce. Choć na początku wydawała się być dość psychodeliczną postacią i myślałam, że to własnie ona najmocniej tu nawywija ;)
Natomiast co do zakończenia... to wcale nie jestem zaskoczona. Już pod koniec, jakoś ok 9 odcinka, to byłam pewna, że ktoś wreszcie się wkurwi i załatwi tego typa, bo to po prostu był kawał chuja!!!! tyle, że akurat obsatwiałam Kotonohę, zwłaszcza od czasu, kiedy zaczęła chodzić z obłędem w oczach i gadać do nieodebranego telefonu... A tu jednak nie ona. Ale sam fakt zabójstwa nie zaskoczył mnie wcale. Może też niestety przez to, że czytałam wcześniej, że ta seria kończy się grubo, dlatego byłam nastawiona na coś takiego i nie zrobiło to na mnie wrażenia. Tym bardziej, że przeczytałam o tym zmienionym kolorze krwi, a jak krew, no to wiadomo, że będzie jakaś jatka... Bardziej już zaskoczyło mnie to, że Kotonoha zapakowała zwłoki w torbę i popłynęła na jachcie tuląc obcięta głowę :rolly: to faktycznie była już nielicha psychodela :rolly: albo ten jej tekst po przekrojeniu brzucha Sekai, że "tam w środku nic nikogo nie ma". No a kto ma być? Trudno, że z brzucha osoby w początkowym stadium ciąży wyszedł wielki bobas, no dajcie spokój...


Ogólnie to było to nawet ciekawe, całkiem miła odmiana od tego co oglądam na co dzień, mimo że jednak podtrzymuję swoje zdanie: nie jestem fanem anime, jakoś tak do końca to do mnie trafia. Jakiś film anime raz na jakiś czas owszem, ale serial już mnie trochę męczy. Nie wiem, zawsze jakoś do mnie bardziej trafiały produkcje z realnymi ludźmi. Snake napisał, że można obejrzeć całą serię za jednym podejściem... No to podziwiam, bo ja ostatnie 4 odcinki obejrzałam na raz (bo już chciałam to wreszcie skończyć i zobaczyć ten gromko zapowiadany koniec), ale wytrwałam to już z takim bólem i myślałam, że wymięknę. Jednak w moim przypadku trzeba to sobie dużo oszczędniej dozować. Trudno mi to ocenić, nie mam za bardzo nawet do czego porównać, bo niewiele tego gatunku oglądałam, ale jak na przypadkowego widza nie znającego się na temacie to mogę powiedzieć, że było to wciągające (choć też i męczące - trochę taki paradoks ;)) Zachwycona może nie jestem, ale rozczarowana też nie. No, choć może trochę tym końcem, po opiniach i zapowiedziach innych spodziewałam się czegoś mocniejszego, a okazało się to nieco przewidywalne.
W każdym razie, obejrzałam, skomentowałam i z niekłamaną przyjemnością powracam do filmów :victory:

Aaaa i na samym końcu mi się przypominało, największy minus tej serii według mnie: te ciągłe zbliżenia na tyłki albo cycki! No coż to miało być? :crazy:
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [Anime] School Days (2007)

Postautor: Snake » 09 paź 2011

Cytaty z Lily
Spoiler!
Zaczęło się niewinnie, a nawet rzekłabym, że trochę nudno. Ok 3 odcinkach miałam już trochę dosyć tych "podchodów miłosnych. Kotonoha była dla mnie dość irytującą postacią, nie umiała się normalnie wysłowić i ogólnie była potwornie nieogarniętą panienką.


Kotonoha była ciekawą postacią, aczkolwiek dość przerysowaną. Miałem wrażenie, że niekiedy była wcieleniem niewinności, czystości, a jednocześnie dzięki wdziękom, jak jakiś aniołek ;). Była skromna, introwertyczka, czasem miałem wrażenie, że zacznie przepraszać, że żyje.

Co prawda zachowywała się jakby była ślepa i nie widziała tego, co jej ukochany wyprawia, ale nie zmienia to oczywiście faktu, że Makoto powinien od razu ta sprawę rozwiązać z nią osobiście, a nie aby to inni informowali ją o tym, że z nią zerwał.


Makoto próbował grać na dwa fronty, a później atakował na wszystkich frontach. Czemu nie zerwał z Kotonohą ? Ja go postrzegałem trochę jak tchórza, z drugiej strony, może po prostu nie chciał urazić tej nieskazitelnej dziewczyny, która zachowywała się jak oderwana od rzeczywistości ? Może Makoto właśnie z tego strachu nie potrafił zerwać z Kotonohą, a potem już idąc tą ścieżką nie zrywał z żadną dziewczyną ?


Co do samego Makoto to na początku wydawał się całkiem sympatycznym gościem, i nawet to, że zdradził Kotonhę z Sekai za bardzo mnie nie zraziło. A czemu? Bo od początku było widać, że on i Kotonha nawet nie mają ze sobą o czym gadać i że ten cały pseudo związek totalnie się nie klei, a on tymczasem zakochał się w Sekai, z którą dogadywał się świetnie. I to jest dla mnie całkiem zrozumiałe, czasem wydaje nam się, że ktoś jest super ekstra, potem poznajemy go lepiej i okazuje się, że jednak to zupełnie nie to. I tak było w przypadku Kotonohy, a to, że Sekai była w pobliżu (i jeszcze zachęcała do "ćwiczeń") to mu jakoś to ułatwiło. Ale to, że potem brnął w to nie rozwiązawszy wcześniej sytuacji z Kotonohą, to już był cios poniżej pasa. Blokowanie numeru, wykręcanie się od spotkań, no co to ma być? O wiele bardziej cenie ludzi, którzy potrafią od razu dać kosza, niż robić niepotrzebne nadzieje, marnując przy tym czas obydwu stron.


Sekai jest bardzo ciepłą postacią, najnaturalniejszą ze wszystkich w tym anime. Mi też związek głównego bohatera z tą dziewczyną wydawał się "najlepszy".

Dlatego już wtedy straciłam do gościa szacunek. Z czasem było już tylko gorzej. Przyznaje, że im dalej tym coraz bardziej byłam zmęczoną tą telenowelą, bo jak nie jedna laska, to inna, potem jeszcze inna i tak dalej. Ja nie wiem, co ten koleś miał w sobie takiego, że one wszystkie tak za nim latały? I to nie tam jakieś lajtowe podchody, tylko od razu do łóżka pakowały się wszystkie... Ciekawe też, że żadnej nie potrafił odmówić, nimfoman jakiś czy co?



Po pierwsze w anime ciężko rozsądzić kto jest ładny, a kto nie. Prawie wszystkie bohaterki mają duże, jędrne biusty i radosne buzie. Nawet te "płaskie" są urokliwe swoim nerdowym sposobem bycia (tak jest raczej najczęściej) albo przynajmniej wyróżniają się od reszty.
O postaciach męskich licealistów ciężko mi coś powiedzieć, na ogół są do siebie bardzo podobni.
Po drugie, czego innego szukały dziewczyny w aktach ze swoim kolegą, a czego innego on sam. To było dość wyraźnie zaznaczone. Dziewczyny oczekiwały "czegoś więcej", chłopak chciał tylko seksu.
Myślę, że większość facetów, zwłaszcza w sytuacji Makoto, przynajmniej zawahałoby się chwilę, czy nie wykorzystać nadarzających się okazji, w postaci dziewczyn, które tylko rozchylały nogi :lol:
Aha, no i może też było tak, że skoro Makoto stał się szkolnym plejbojem, dziewczyny nie chciały się czuć gorsze od swoich koleżanek i też oddawały się temu gościowi.

Co do Sekai to też mam mieszane uczucia, bo niby sympatyczna, a tak naprawdę dość wyrachowana. O dziwo postacią, która najbardziej polubiałm(a raczej - jedyną, która polubiłam) była Setsuna, która jako jedyna zachowała się w porządku. Mimo, że podkochiwała się w Makoto, nie zrobiła nic, aby odbić go przyjaciółce. Choć na początku wydawała się być dość psychodeliczną postacią i myślałam, że to własnie ona najmocniej tu nawywija ;)

Co napisałem wcześniej, Sekai jest moją ulubioną postacią w serii. Trochę to pewnie zasługa jej koloru włosów, w anime czarne to prawdziwy rarytas :) . Na początku była lekko niepokojąca, ale i tym samym na swój sposób urocza, jednak na koniec ją też dopadła lekka paranoja.

Natomiast co do zakończenia... to wcale nie jestem zaskoczona. Już pod koniec, jakoś ok 9 odcinka, to byłam pewna, że ktoś wreszcie się wkurwi i załatwi tego typa, bo to po prostu był kawał chuja!!!!


:lol:
Główny bohater tej serii to czarny charakter, który ma dużo na sumieniu, ale też ma jakieś argumenty na obronę. Na koniec nawet błagał o rozgrzeszenie, nie wiem jednak, czy rzeczywiście zdawał sobie sprawę z tego co robi. Jako główny bohater - ciekawa postać

tyle, że akurat obsatwiałam Kotonohę, zwłaszcza od czasu, kiedy zaczęła chodzić z obłędem w oczach i gadać do nieodebranego telefonu... A tu jednak nie ona. Ale sam fakt zabójstwa nie zaskoczył mnie wcale. Może też niestety przez to, że czytałam wcześniej, że ta seria kończy się grubo, dlatego byłam nastawiona na coś takiego i nie zrobiło to na mnie wrażenia. Tym bardziej, że przeczytałam o tym zmienionym kolorze krwi, a jak krew, no to wiadomo, że będzie jakaś jatka... Bardziej już zaskoczyło mnie to, że Kotonoha zapakowała zwłoki w torbę i popłynęła na jachcie tuląc obcięta głowę :rolly: to faktycznie była już nielicha psychodela :rolly: albo ten jej tekst po przekrojeniu brzucha Sekai, że "tam w środku nic nikogo nie ma". No a kto ma być? Trudno, że z brzucha osoby w początkowym stadium ciąży wyszedł wielki bobas, no dajcie spokój...



Mniej chodzi o szokowanie ostatnich scen, więcej o ich kontrastowanie z resztą opowieści. To tak jakby nagle w jednym odcinku Toma i Jerrego mysz została zjedzona żywcem przez kota :lol: , z tym, że w kreskówce nic tego specjalnie nie zwiastuje, a w anime atmosfera gęstniała i od pewnego momentu było wiadomo, że nie będzie happy endu.
Scena z rozcinaniem macicy, mi się wydaje, że to raczej taka absurdalna złość Kotonohy, chęć skrzywdzenia, maltretowania ofiary, usprawiedliwienia swojego działania, a nie szukania bobasa :)


Aaaa i na samym końcu mi się przypominało, największy minus tej serii według mnie: te ciągłe zbliżenia na tyłki albo cycki! No coż to miało być? :crazy:


To już jest specyfika anime. Ilość określeń na "zboczone ujęcia" jest całkiem liczna - mam na myśli gatunki, tagi - jest w tym spora różnorodność. Sam się w tym nie orientuję, ale to musi sprzedawać seriale, bo nierzadko takie elementy występują.
Mówią, że w każdym filmie koreańskim jest scena z karaoke, to w takim razie, w każdym anime jest scena na basenie, Japończycy mają fetysz na punkcie strojów kąpielowych :)
Awatar użytkownika
Lily
Oglądam regularnie xD
Posty: 226
Rejestracja: 04 mar 2011

Re: [Anime] School Days (2007)

Postautor: Lily » 21 paź 2011

Cytaty ze Snake'a :rolly:

Spoiler!
Snake pisze:Kotonoha była ciekawą postacią, aczkolwiek dość przerysowaną. Miałem wrażenie, że niekiedy była wcieleniem niewinności, czystości, a jednocześnie dzięki wdziękom, jak jakiś aniołek ;). Była skromna, introwertyczka, czasem miałem wrażenie, że zacznie przepraszać, że żyje.


Ona cały czas przepraszała, że żyje. Jak dla mnie była momentami nieco żałosna wręcz, na dodatek przedstawiono ją tak jakby była zupełnie tępa, a cały jej "czar" polegał tylko i wyłącznie na jej cyckach, które oczywiście grały tu ważniejsza rolę niż ich właścicielka...

Snake pisze:Sekai jest bardzo ciepłą postacią, najnaturalniejszą ze wszystkich w tym anime. Mi też związek głównego bohatera z tą dziewczyną wydawał się "najlepszy".


Ja bym nie powiedziała, że mi się ten związek podobał. Bo moim zdaniem to żaden z jego "związków" nie był prawdziwy i sensowny, to wszystko to była tylko kwestia seksu, niestety. I sama nie wiem też czy Sekai można tak w 100 % nazwać pozytywną postacią. Nie zmienia to jednak faktu, że ona chyba się na tego Makoto to się najmocniej z nich wszystkich nabrała.

Snake pisze:Po pierwsze w anime ciężko rozsądzić kto jest ładny, a kto nie. Prawie wszystkie bohaterki mają duże, jędrne biusty i radosne buzie. Nawet te "płaskie" są urokliwe swoim nerdowym sposobem bycia (tak jest raczej najczęściej) albo przynajmniej wyróżniają się od reszty.
O postaciach męskich licealistów ciężko mi coś powiedzieć, na ogół są do siebie bardzo podobni.


Pisząc "co one w nim widziały" nie miałam na myśli wyglądu (bo faktycznie w anime trudno powiedzieć, kto jest ładny, a kto nie, w realnym świecie to też jest kwestia gustu), chodziło mi raczej ogólnie, o jego całokształt, również charakter. Mimo, że stwierdzenie "co ona w nim widzi" sugeruje ten wizualny kontekst, ale tak się potocznie mówi w odniesieniu również do innych cech. Trudno też w zasadzie powiedzieć coś o charakterze Makoto, na początku niby jest taki sympatyczno-ciapowaty, ale to wszystko zdaje sie być zagrane, a na końcu to już mega wyrachowany cwaniaczek.

Snake pisze:Myślę, że większość facetów, zwłaszcza w sytuacji Makoto, przynajmniej zawahałoby się chwilę, czy nie wykorzystać nadarzających się okazji, w postaci dziewczyn, które tylko rozchylały nogi :lol:


Rozumiem to i negować nie będę, bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i wszyscy mamy "chcicę" i też nie uważam, że niezobowiązujący seks to grzech ciężki... Tyle, że pod warunkiem gdy uczestniczą w tym dwie osoby nie będące w związkach i nikt sobie w ten sposób krzywdy nie robi. A Makoto miał dziewczynę i mimo to świrował na boku i to kwalifikuje go w moich oczach jako kawał chuja. Gdyby dziewczyny nie miał to może sobie sypiać nawet z połową miasta ii ani mnie ziębi ani grzeje, ale skoro już ją ma to jednak wymaga się od niego jakiejś uczciwości i myślenia mózgiem a nie wackiem.

Snake pisze:Aha, no i może też było tak, że skoro Makoto stał się szkolnym plejbojem, dziewczyny nie chciały się czuć gorsze od swoich koleżanek i też oddawały się temu gościowi.


No właśnie, to jest dla mnie jeden z najdziwniejszych paradoksów dotyczących kwestii wszelkiej maści "miłosnej". Bo jak ktoś jest sam długo to nikt sie go nie czepi, a jak juz jest z kimś, to nagle tylu zainteresowanych ;) i tak faktycznie jest w życiu, nie wiem z czego to wynika, może ludzie podświadomie widząc, że ktoś jest zajęty uważają, że jest bardziej interesujący... nie wiem, dziwne to jest :rolly: i tak tez było u Makoto, póki był sam to jakoś chętnych nie było, pojawiła się Kotonoha i nagle nastąpiła prawdziwa klęska urodzaju :rolly:

Snake pisze:Główny bohater tej serii to czarny charakter, który ma dużo na sumieniu, ale też ma jakieś argumenty na obronę. Na koniec nawet błagał o rozgrzeszenie, nie wiem jednak, czy rzeczywiście zdawał sobie sprawę z tego co robi. Jako główny bohater - ciekawa postać


Argumenty na obronę? Haha, jakie niby? Nawet jeśli je miał to nawet ich nie użył, a na koniec błagał nie o rozgrzeszenie, ale o darowanie mu życia... Myślę, że on po prostu naprawdę nie widział nic złego w swoim postępowaniu i na tym chyba polegał największy jego problem.
Awatar użytkownika
Snake
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 897
Rejestracja: 30 maja 2010

Re: [Anime] School Days (2007)

Postautor: Snake » 28 paź 2011

Spoiler!
Lily pisze:Ona cały czas przepraszała, że żyje. Jak dla mnie była momentami nieco żałosna wręcz, na dodatek przedstawiono ją tak jakby była zupełnie tępa, a cały jej "czar" polegał tylko i wyłącznie na jej cyckach, które oczywiście grały tu ważniejsza rolę niż ich właścicielka...


No, główny bohater utożsamiał ją wyłącznie z cycami, ale on powierzchownie traktował wszystkich. Widz mógł spojrzeć trochę inaczej, Kotonoha była miła, grzeczna, ułożona, cnotliwa, spolegliwa - tyle zalet przecież :)

Lily pisze:No właśnie, to jest dla mnie jeden z najdziwniejszych paradoksów dotyczących kwestii wszelkiej maści "miłosnej". Bo jak ktoś jest sam długo to nikt sie go nie czepi, a jak juz jest z kimś, to nagle tylu zainteresowanych ;) i tak faktycznie jest w życiu, nie wiem z czego to wynika, może ludzie podświadomie widząc, że ktoś jest zajęty uważają, że jest bardziej interesujący... nie wiem, dziwne to jest :rolly: i tak tez było u Makoto, póki był sam to jakoś chętnych nie było, pojawiła się Kotonoha i nagle nastąpiła prawdziwa klęska urodzaju :rolly:


Jeśli się jest w związku to wszędzie dookoła widzi się szczęśliwych singli, jak się jest singlem, to wokół same zakochane pary :) Ja wiem ? Wszystko pewnie ma jakieś wytłumaczenie z punktu widzenia psychologii społecznej, czy zagadnienia dysonansu poznawczego ...


Lily pisze:Argumenty na obronę? Haha, jakie niby? Nawet jeśli je miał to nawet ich nie użył, a na koniec błagał nie o rozgrzeszenie, ale o darowanie mu życia... Myślę, że on po prostu naprawdę nie widział nic złego w swoim postępowaniu i na tym chyba polegał największy jego problem.


Nie widział nic złego w swoim postępowaniu, więc kontynuował seksualne podboje. Na obronę np. to, że on nikogo nie przymuszał, nie szantażował - co więcej, często inicjatywa wychodziła od dziewczyn. On wcale nie miał obowiązku ich kochać, choć oczywiście jego zachowanie nie było moralne.

Wróć do „Inne”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość