[Anime] Mononoke (2007)

pozostałe seriale made in Asia
Awatar użytkownika
Maru
Kiedy bedę spać? @_@
Posty: 363
Rejestracja: 04 mar 2011

[Anime] Mononoke (2007)

Postautor: Maru » 11 lis 2011

MONONOKE
Obrazek

rok produkcji: 2007
studio: Toei Animation
gatunek: horror
liczba odcinków: 12x24min
serie powiązane: Ayakashi- Japanese Classic Horror (2006)

Screeny:
Spoiler! Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Anime opowiada o wędrówce Sprzedawcy Medykamentów ( lub Pana Farmaceuty jak kto woli :mrgreen: ). Podróżuje on po dawnej Japonii w poszukiwaniu mononoke - duchów, demonów, istot nadprzyrodzonych, które nie mogę zaznać spokoju na tym świecie i uprzykrzają przy tym życie zwykłym mieszkańcom. Przy okazji odkrywa dramatyczne historie i zdarzenia, które nie pozwalają duchom odejść w zaświaty. Historie są oparte na japońskich podaniach i legendach.

Ode mnie? Czysta rewelacja
Przegenialny klimat, nawiązujący do klasycznych historii grozy w wydaniu japońskim, do tego czerpiący z tradycji i folkloru. Absolutnie cudowna kreska, nietypowa, z niemal płasko nałożonymi teksturami, mistrzowskie manipulowanie kolorem. Do tego muzyka, która w wielu przypadkach ogranicza się do szczątkowego brzmienia tradycyjnych instrumentów. Dla mnie ta seria to taki bardziej wykwintny deser, w którym trzeba się rozsmakować i wpatrywać się z zachwytem w te spadające płatki śniegu, które swoim kanciastym ruchem przeczą prawom grawitacji. Dla ludzi, którzy oczekują czegoś więcej od japońskiej animacji - tu na pewno to dostaną (:


Obrazek
"A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!"
- Król Julian
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

Re: [Anime] Mononoke (2007)

Postautor: Volli » 30 sty 2012

Skutkiem dzisiejszej rozmowy na chacie i mojego comming outu odnośnie dość chłodnego stosunku do anime, stało się to, że............. obejrzałam anime. Tzn. jeżeli mam być szczera to obejrzałam jeden odcinek anime, ale gdyby nie to, że jest już 3:30 w nocy - oglądałabym dalej.... Chociaż z drugiej strony... nie, tę serię należy sobie jednak dawkować.

Czemu [jednak] nie lubię anime? Nie za głupotę... Szczerze mówiąc łatwiej o ambitne treści w anime niż w dramie... Nie za typizację i ogólną tendencję do sztucznej naiwności rysunku. Nie za karykaturalność... Nie lubię za niedbałość. Nie lubię niekonsekwencji, błędów w rysunku i ogólnego niechlujstwa wynikającego (chyba) z "robienia na szybko". Oraz związanej z tym niechlujstwem monotonności i stereotypizacji warstwy formalnej (co widać zwłaszcza w rysunkach wnętrz). Z resztą nie ważne z czego to wynika. Z tym właśnie mi się niestety kojarzy anime. Podejmowałam kilka prób. Zachwalano mi produkcje studia Ghibli na przykład. No i ... fail... - wykonane może i porządniej [na pewno z ogólnie dość dobrymi scenariuszami - momentami nawet bardzo dobrymi) - może z większą dbałością o szczegóły takie jak na przykład odpowiednie (nawet jeśli wymyślone i karykaturalne) proporcje, ale jednak to nadal nie było TO (chociaż tak sobie myślę, że teraz prawdopodobnie patrzyłabym na te filmy łaskawszym okiem). Z resztą to samo przeszkadza mi i w produkcjach zachodnich (bez urazy Walt... ).

No i dostałam Mononoke. Pierwszy kadr i ............. WTF? Hokusai? [tzn. szybko dało się zauważyć że jednak nie do końca, ale... Nie ważne. Żeby się nie rozdrabniać - wracam do wątku). Po pierwsze tekstura na całym kadrze. Nie różne tekstury, a jedna tekstura imitująca papier. Na niej rysunek - dość ornamentalny sam w sobie, interesujący, z charakterystycznym zostawianiem "pustych" - w sensie: nie pokrytych niespokojną, ornamentalną i zróżnicowaną linią, a tylko wypełnionych tonowanym kolorem - miejsc. To rzeczywiście przypomina drzeworyty z późnej epoki Edo - powiedzmy ostrożnie, że ostatniego półwiecza przed restauracją Meiji... Kto nie wierzy - niech wstuka w google hasła "Hiroshige" albo "Hokusai" i porówna. Do tego - statyka całego kadru i tylko nieznaczne poruszenie jednego elementu. Tak jakby to grafika ożywała...

Tyle podobieństw do drzeworytu japońskiego. A potem? LOL - potem zaczęło się coś dziać. A im więcej się działo, tym więcej było w tym.......... Lenicy (Jana, nie Alfreda). Tzn. skojarzenie z polską szkołą plakatu jest może trochę na wyrost i bliżej Mononoke do typowej psychodelii Yellow Submarine, ale jednak coś w tym jest. Z resztą i wypowiedzi Lenicy o plakacie można by zacytować odnośnie Mononoke... Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale mówił zdaje się coś o wydobywaniu nowych wartości z tradycji za pomocą nowoczesnych środków wyrazu. A tutaj co niby mamy? Piękne to jest zaiste.

Jeszcze bym mogła pisać o tym jak zmienia się dynamika kadru, dynamika kompozycji, jak na równi z muzyką buduje napięcie... ale... zasypiam. Pewnie jutro będzie edit i dopiski. Ale na teraz - zdecydowanie już koniec.

Jestem Mononoke zachwycona.

[edit]

odcinek nr 2 i przemyśleń ciąg dalszy (pewnie nudnych, ale niech tam...). A co to ja miałam? Właśnie. Skończyłam na dynamice. I w zasadzie to należałoby zacząć od dynamiki całej historii, bo to jej właśnie podporządkowana jest warstwa plastyczna. Bo w Mononoke jest tak, że długo, długo nic się nie dzieje. Plansze są statyczne i w zasadzie to tylko drobne elementy wskazują na to, że mamy do czynienia z animacją, a potem nagle wszystko rusza z miejsca, pojawia się feeria barw, a statyczne układy wertykalno - horyzontalne, zastępuje niespokojna, wijąca się linia. Albo poruszenie całego kadru. Jedno z dwojga. Po czym wszystko z powrotem się uspokaja. Nie jestem pewna - tzn. jeśli mam być szczera to nie byłam przed małym internetowym reaserchem, ale to wszystko razem do kupy przypomina mi ni mniej ni więcej tylko teatr kabuki. W ogóle pomijam tu tę teatralność poszczególnych "odsłon", narracje uzupełniające i muzykę.... A to jest kolejna rzecz wskazująca na tradycyjny teatr japoński (tzn.... jedną z jego form...). W sumie wszystko staje się jasne, jeżeli bierze się pod uwagę to, że Mononoke jest po prostu rozwinięciem jednej z historii wchodzących w skład krótkiej serii Ayakashi (Japanese Classic Horror). Chociaż akurat historia, której jest rozwinięciem została (ponoć) stworzona na potrzeby tej serii, to pozostałe dwie składające się na na to anime były ekranizacjami popularnych sztuk kabuki właśnie.
Stąd ten dziwny rytm. Stąd powtarzalność motywów - i muzycznych i plastycznych. W ogóle tak sobie teraz przypominam scenę z pierwszego odcinka jak bohaterka opowiadała o tym, co spotkało nasłanego na nią zabójcę. Powtarzała po cztery razy: "guru" (chyba że źle słyszałam) - co zostało przetłumaczone jako "around" (?). I za każdym powtórzeniem zmieniało się ujęcie postaci, a każdej zmianie towarzyszył silny dudniący odgłos. Potem Sprzedawca medykamentów powtórzył jej słowa i tak samo przy każdym z czterech powtórzeń widzieliśmy jego postać z innego miejsca.... Efekt był naprawdę niezwykły.

Znowu chce mi się spać.. Uaaaaaaaaaa <ziewa> No nic... na dzisiaj koniec...
:volli:

Wróć do „Inne”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości