[2012] History of the Salaryman

seriale z Korei
Awatar użytkownika
Volli
Grupa Trzymająca Władzę
Posty: 1708
Rejestracja: 09 lut 2010
Lokalizacja: spod sterty papierów...

[2012] History of the Salaryman

Postautor: Volli » 14 mar 2012

History of the Salaryman
Każdy nieudacznik może zostać krawaciarzem... Każdy krawaciarz może zostać bohaterem... To znaczy... jeśli tylko się trochę postara

Obrazek

Informacje:

Tytuł: History of the Salaryman / 샐러리맨 초한지
Liczba epizodów: 22
Stacja: SBS
Okres i czas emisji: 02.01.2012 do 13.03.2012 (poniedziałki i wtorki)

Obsada:

Obrazek
Lee Bum Soo jako Yoo Bang alias Wersal Yoo
Obrazek
Jung Ryeo-Won jako Baek Yeo Chi :fav:
Obrazek
Jung Gyu Woon jako Cho Hang Woo
Obrazek
Hong Soo Hyun jako Cha Woo Hee

Oraz:

Kim Suh Hyung jako Mo Ga Bi :fav:
Lee Duk Hwa jako Jin Si Hwang
Kim Il Woo jako Jang Ryang
Yoon Yong Hyun jako Bun Kwae
Lee Ki Young jako Park Bum Jung
Kim Eung Soo jako Oh Ji Rak
Park Sang Myun jako Jin Ho Hae
Jang Hyun Sung jako Cho Hang Ryang

UWAGA!

Lee Joon (Cameo, Epizod 1) jako Idol
Golden Jade (Cameo, Epizody 1-2) jako on/ona sama

Fabuła:

Zarys fabuły w zasadzie nie wróży nic oryginalnego. Typowe "story" w stylu "od pucybuta do milionera", itede, itepe... Czyli innymi słowy - historia człowieka, którego marzeniem zawsze było zostać tzw. krawaciarzem (salarymenem) - pracownikiem wielkiej korporacji, z teczuszką, w średniej jakości garniaku... Dzięki dziwnemu zbiegowi okoliczności otrzymuje swoją wymarzoną pracę, po czym ją... traci. Tylko po to, żeby powrócić w NAPRAWDĘ wielkim stylu :rolly: .

Ponieważ jednak opis nie mówi znowu aż tak wiele, naprawdę dobrze radzę zapoznać się z poniższymi teaserami. Życie salarymena, proszę państwa to wojna:







Ode mnie:
Nie wiem co napisać. :fav: Tak cudownej, ciekawej, błyskotliwej, zabawnej i prześmiewczej dramy dawno nie widziałam, jeżeli widziałam kiedykolwiek w ogóle. Od samego początku do samego końca historia trzyma się kupy, a śmiech i komizm przeplatają się z powagą w sposób zupełnie nie nachalny. Bywa, że odcinki kończą się dramatycznie... Nawet bardzo dramatycznie... Patos jednak nie trwa długo, bo od razu rozładowują go cudowne, humorystyczne, luźno związane z fabułą scenki umieszczane zaraz po zapowiedzi kolejnego odcinka. Takie o, jak ta poniżej:



Jest co prawda kilka typowo dramowych niedociągnięć ("niezauważalne" kamery, które widać na kilometr chyba :rolly: , jakość HD z CCTV itedeitede...) ale... ale to naprawdę nie większego znaczenia... Fabuła wciąga tak bardzo, a wszystko jest tu wzięte w tak duży nawias, że łyka się tego typu wpadki nawet już potem nie zwracając na nie uwagi...
Postaci - każda jedna jest niezwykła, jedyna i każdą można, ba nawet trzeba! kochać. Specjalne wyróżnienie dla postaci kobiecych - niesamowite jak pięknie k-drama sportretowała nam aż trzy(!) silne baby. Co prawda do jednej można by mieć zastrzeżenia i dopatrywać się jednak sieroctwa... ale hmm... w tej postawie również tkwiła siła - nieco innego rodzaju co prawda, ale tkwiła.
Co jeszcze...? Serial jest podobno luźno wzorowany na "Romansie Trzech Królestw". Ja bym powiedziała, że nie tyle wzorowany, co inspirowany raczej. Życie salarymana to rzeczywiście wojna :rolly: - i bohaterowie dramy stosują w niej starożytne chińskie taktyki wojskowe - zdaje się, że każdy odcinek prezentuje nam jedną (chyba że coś źle policzyłam) :rolly: . Na "Romansie..." jednak wzorowane są przede wszystkim osobowości postaci... Yoo Bang to na przykład Liu Bang...
Jeszcze jedno - ci, którzy oglądali Gianta znajdą tu wiele podobieństw - począwszy od tematyki i niektórych motywów fabuły, przez połowę giantowego castu, na świadomych nawiązaniach i parodiach kończąc...

Nie mam po prostu słów, żeby chwalić tę dramę. Jest niezwykła. Jest prześmieszna. Jest dramatyczna. Ma fantastyczne zakończenie (na którym z resztą popłakałam się ze śmiechu) i cudowne postaci. Jednym słowem polecam, polecam, polecam... :fav:


:volli:
Awatar użytkownika
KartoflAnka
Doramowy maniak
Posty: 2345
Rejestracja: 16 gru 2009

Re: [2012] History of the Salaryman

Postautor: KartoflAnka » 16 kwie 2012

Jesus ...Christmas :rolly: :rolly: :rolly:
Tak chyba wypada zacząć tego posta plus ze słownikiem nieodkrytych dotąd wulgaryzmów w stylu pipipipiiipipipii, dodać należy, że o różnorodnym natężeniu przesłania wulgarnego. Z ust Rudej to jednak tak pięknie brzmiało.
To od początku. Zaczęłam seans powoli i spokojnie, na każdym kroku napotykając odniesienia do Protect the boss, City Huntera i do Trzech Królestw oraz innych cudów( gianta nie widziałam to się nie wypowiadam), i nawet główny bohater przypadł mi do gustu, bo taki zwyczajny, nie wyglancowany chłopina z dużym potencjałem i małym marzeniem o pracy w wielkiej korporacji( och naiwny, nie wiedziałeś, co czynisz). Potem już tylko nie mogłam się oderwać od monitora rozkoszując się każdą totalną głupotką w tej dramie. Przez chwilę na siłę atmosfera silnych emocji opadła na rzecz ważnej społecznej aktywności społecznej, zwanej strajkiem, co ostatnio zbliża nasz kraj do zacieśnienia więzi polsko- koreańskiej. :D I ważne, żeby koniecznie zobaczyć to, co jest po napisach, bo to esencja jest tej dramy.
Gdybym miała po kolei opisywać każdą z postaci to pewnie by się tego nazbierało, jednak najogólniej nie ma tu nikogo, kogo się nie cierpi, bo nic nie jest ani czarne ani białe, tak przynajmniej mnie się wydaje. Pokazują tu pięknie ludzkie emocje - co prawda na wskroś przejaskrawione- ale jakież to piękne i wyraziste. No bo kto by nie kochał pazernej Mo Ga Bi, pustej Rudej, kościstej Cha Woo Hee, na której widok mężczyźni wyplują z siebie ostatni kieliszek drogiej whisky, czy wreszcie słodko gnidowatego dziadka :D ? A wszystko to w atmosferze, niczym w polskim rządzie - byleby jak najwięcej napchać sobie do kieszeni( rozgląda się niespokojnie).
Do tego wieczne jedzenie klusek, co wywoływało we mnie niepokojące ataki głodu :rolly:, Eksperyment farmaceutyczny, który najwyraźniej przyniósł efekty :rolly: , Porady, jak nie zostać alkoholikiem a dla tych bez szans, jak pić należy, nawet kiedy juz człowiek leży, serial dokumentalny o biedzie w Korei, historia Pieczonego kurczaka i w końcu kawał dobrej muzyki poważnej w tle i tak by mnożyć.
Serial podobny w lekkości i świetnie poprowadzonej fabule do Saengchori, dla tych co widzieli. Dramę polecam wszystkim, którzy oglądają dla dobrych aktorów, świetnej akcji, humoru, kapki inteligencji i uniesień. Nie polecam tym, co podniecają się yooną, parasolkami i mokrymi włosami wygłodzonych idoli.
Awatar użytkownika
Akemi
Już poznaję aktorów ^^"
Posty: 88
Rejestracja: 03 cze 2011
Lokalizacja: Pastwisko

Re: [2012] History of the Salaryman

Postautor: Akemi » 29 lis 2012

Ja również nie mogłam się odkleić od dramy. Teraz tego żałuję, bo za nią strasznie tęsknię. Następnym razem (bo zamierzam kiedyś obejrzeć ponownie) nie będę takim głupim Wombatem i będę sobie dawkować po 2 epy dziennie.
Faktycznie nie ma w dramie postaci znienawidzonych. Irytują czasem strasznie, ale irytacja nie zamienia się w nienawiść. I wszystko zgrabnie rozegrane, wątki ładnie pokończone, no cud, miód dla mnie... <3
No i Hang Woo... O Boże... Jaką on ma klatę! Nie doceniłam go w Romance Town, a teraz dostaję nosebleedu ilekroć natknę się na jego zdjęcie w internecie. Przez całego Salarymana nie wiedziałam komu kibicować: czy Hang Woo żeby osiągnął swój cel, czy Salarymanowi żeby udało mu się wygrać. No i do tego Woo Hee jak ja rozdarta między Salarymanem a HW... I finalnie tak, jak ona wybrałam HW (chociaż Salarymanowi również życzyłam jak najlepiej). Ech... Chaotyczne to trochę ale uwielbiam ich wszystkich noo...
Do tego wnuczka prezesa... Ruda pod koniec się wyrobiła, ale początki bolały. Nie mogłam jej polubić, mimo iż wielką przyjemność sprawiało mi ogląanie jej ciągłego bluzgania i bulwersowania się, a już scena z kurą pobiła wszystkie inne - wnioskuję o nominację jej do kategorii "najlepsza scena roku".
Faktycznie coś dużo makaronu było w tej dramie, i ciągle jedli tylko jeden rodzaj tego makaronu ;)
Idę pomolestować Kitsuna żeby zrobiła mi mv z salarymana... ;)
Wombat na chorobowym, jego funkcję przejął Baran.
Baran przyjmuje pacjentów na psychologicznym pastwisku od poniedziałku do piątku, w godzinach od 17:30 do 22:00. Pacjenci proszeni są o przyniesienie oscypków BIAŁYCH, NIE WĘDZONYCH w ramach opłaty za konsultację lekarską.
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Re: [2012] History of the Salaryman

Postautor: daydreamer4 » 09 lut 2013

volli pisze:Nie wiem co napisać. :fav: Tak cudownej, ciekawej, błyskotliwej, zabawnej i prześmiewczej dramy dawno nie widziałam, jeżeli widziałam kiedykolwiek w ogóle. Od samego początku do samego końca historia trzyma się kupy, a śmiech i komizm przeplatają się z powagą w sposób zupełnie nie nachalny.

PŁACZĘ bo to sama prawda.

Dawno nie widziałam tak dobrej dramy!!!! I tak porządnej. 10 ep mija i nie psuje się nic!!
Postaci kocham wszytskie co do jednej. Serce mi rozrywają na kawałki, bo czasem muszą być złe (jak Hang Woo - chyba moja najukochańsza z postaci - szczerze) a ja nie chcęę zeby takie były.... oh moje biedne serduszko :puppy:
Ostatnio tak dobrze się bawiłam i tak przeżywałam tylko jedną dramę. I był to mój numer 1 na swiecie czyli Evasive Inquiry Agency.

Ach! Dziękuję za polecenie :kiss:

Ale... doszłam do 10 odcinka i miała miejsce moja wielka prywatna tragedia.
Nigdy nie byłam w stanie oglądać dram "w internecie". Muszę sobie ładnie wszytsko ściagnąć, podzielić na foldery i oglądać oglądać oglądać <333

Niesteeeety!!! Jedyne napisy jakie znalazłam, to te smerfowe...
A te, po 10 odcinku robią się nieczytelne niezrozumiałe i ogólnie tragiczne ;-;
Czy ktoś ma może jakieś inne napisy ściągnięte i zachomikowane? I chciałby mnie wspomóc w niedoli ;-;

Bo mam ochotę siąść i płakać...
Pomóżcieee :cry:
Obrazek
Awatar użytkownika
daydreamer4
Doramowy maniak
Posty: 1597
Rejestracja: 19 paź 2008
Kontaktowanie:

Re: [2012] History of the Salaryman

Postautor: daydreamer4 » 18 lut 2013

OBEJRZAŁAAAAM! - Nie znienawidźcie mnie proszę za długiego posta 8)

Muszę przyznać, że pierwsze 14 odcinków to były mistrzostwo świata. O Jesus Christmas – jak ja kocham tych wszystkich idiotów tam. Ja nie wiem jak to wszystko fajnei błyskotliwie opisać wiec skupię się na przeżywaniu, ok?

Zacznijmy od Yeo Chiiiiii – czy mogę się pokusić o stwierdzenie ze drugiej takiej nie było i nie będzie? Nadała rolom rozpieszczonych dziedziczek zupełnie nową twarz i muszę przyznać, że zdecydowanie przebija wszystkie inne dziedziczki jakie mieliśmy okazje podziwiać do tej pory. Pokochałam ją od pierwszej sceny w której teoretycznie akcja jest skupiona na Yoo Bangu, a w tle nasza dziedziczka szerzy spustoszenie w kawiarni naprzeciwko. I te je przekleństwa - moja reakcja forever :rolly: :rolly: :rolly: Ale generalnie jak tylko pojawiała się na ekranie miałam rogala na twarzy, od ucha do ucha. No i nie ma co ukrywać, Jung Ryu Won zakasowała wszystkich. Długi czas tam się gdzieś krzątała po kątach Az w końcu dostała się na pierwszy plan. Naprawde uwielbiam jej bohaterki, i jest przy tym tak nienachalnie urocza, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w jej 2 najnowsze bohaterki włożyła wiele samej siebie i swojej osobowości, a jeśli nie to jest naprawdę świetna aktorką komediową.

Yoo Bang - jakby się tak zastanowić to typowe ucieleśnienie stereotypowych bohaterek dramowych – dobrych i prawych pracowitych i zawsze optymistycznie nastawionych do życia. Hahah tylko pokażcie mi drugą dramę w której bohaterka ta ma na imię Biust i jest facetem pod 40- tke, który na dodatek nie ma szczególnych predyspozycji do zostania bożyszczem tłumów - trolololol xP Ale sama nie wiem co o nim myślę czasem - przyznam, że ani mnie ziębił ani grzał specjalnie. Ale z drugiej strony postać genialna, zabawna i nietuzinkowa. Z drugiej strony tak mi jakoś tak za szybko ewoluował z bezrobotnego a potem ledwo co wykwalifikowanego pracownika do guru od spraw biznesu.... Ale potem wyskoczyło jego alter ego Wersailles Yoo :rolly: :rolly: :rolly: Nie no.. – on był tą dramą, tyle ze mimo wszytsko wydaje mi się że bez tych wszystkich postaci towarzyszących wypadłby raczej blado.

Cho Hang Woo – i te jego oczęta. Moje biedne serce nie zniosło nadmiaru emocji jaką ta postać ze sobą niosła. Z jednej strony czarny charakter, ale z drugiej biedny osierocony w dzieciństwie przez tatę. Z jednej strony bezdusznik, który nie cofnie się przed niczym żeby doprowadzic do riuny firmę która zabiła mu ojca, a z drugiej strony jaki on był czasem miły dla Yeo Chi… no bardziej pasuje ludzki – ale i tak. A jednej strony wredny cham, który perfidnie chciał wykorzystać Woo Hee, jako źródło informacji a z drugiej strony się wpakował po uszy, biedny ;P Z jednej strony bystrzak z Wallstreet a dał się omotać w imię hyoungnima, jak małe dziecko… I jego alergia na orzeszki ziemneee – crying. Sierotka moja. :fav: Vice president King Kong. Ogromną przyjemność sprawiało mi czyste przeżywanie jego wątku i wszystkich tych sprzecznych emocji, które nim rządziły.

Cha Woo Hee – od samego początku miałam do niej raczej ambiwalentny stosunek. Z jednej strony, nawet się nie domyśliłam ze może być jedna z głownych bohaterów dramatu – ot po prostu pracownik laboratorium…. po za tym na samym początku była totalnie oschła i taka profesjonalna. A z drugiej… znapastowana przez Yoo Banga, oblana kawą przez Hang Woo, a później pijana do nieprzytomności…. Ale w dalszych epizodach kompletnie zdobyła moje serce. Począwszy od tego jak sobie poczynała z Hang Woo narażając go na śmierć przez zadławienie i palpitacje serca, swoimi „wejściami” (które w obu przypadkach były absolutnie bezbłędne i turlałam się po nich jeszcze długo po podłodze), a kończąc na tym ze chyba jako jedyna posiadała tam pełnosprawny mózg i wiedziała jak z niego skorzystać. Pracowała na dwa fronty i właściwie gdyby nie ona to nie sądzę czy Yoo Bang dałby radę wybić się tak wysoko.

I te trójkąciki, czworokąciki, miedzy bohaterami, od samego początku można się było spodziewać „kto z kim skończy” ale to jednak nie przeszkodziło mi rozkoszować się małymi zawirowaniami emocjonalnymi tu i tam.
Pozostałe postaci też rozwalaja system, haraboji i jego kurka :rolly: :rolly: Bardzo bardzo podobał mi się wątek intrygi, jaką przygotował dla swoich podwładnych… Spoiler! do samego końca byłam przekonana, że on jednak sfingował własną śmierć no bo …. jak to dlaczego ;(
Świetny, swietny humor, każdy odcinek wywoływał we mnie spazmy śmiechu i owocował natychmiastowa poprawą nastroju. Wystarczyły mi właściwie pojedyncze sceny, żeby nie zdejmować uśmiechu z twarzy przez najbliższe kilak dni. I te wstawki, po każdym odcinku - :rolly: chwyt znany nie od dzisiaj ;D
Wiec tak mogłabym chwalić i chwalić ta dramę, żałuję że nie mogę każdego odcinka tutaj opisać, bo akcja leciała na łeb na szyję i tak teraz przypominają mi się co lepsze akcje i siedzę i uśmiecham się do monitora jak półdebil.

Ale…

Nie wszystko było takie idealne po 14 odcinku… Sama nie wiem… Szaleństwo Mo Ga Bi, nie zrobiło na mnie specjalnego wrażenia… Może ten punkt, który wyznaczyłam nie jest tak do końca miarodajny bo było wiele świetnych akcji w międzyczasie, jak praca pod alkoholowa przykrywka Yeo Chi czy wspomniany już Wersal Yoo :rolly: Ok, po kolei… Trochę się zrobiło poważniej – co nie było taką znowu złą rzeczą , ale akcja niestety też jakoś zwolniła, gdzieś się straciła cała lekkość fabuły…. Jakby Mo Ga Bi rzuciła cień na wszystko dookoła…. Właściwie sama nie umiem wytłumaczyć co mi się nie podobało, bez jakiego specjalnego czepiania się Mo GaBI… Bo kobieta ewidentnie wywołała we mnie wielką antypatię i jakoś tak to mi popsuło przyjemność oglądania, ale trochę kwasu jest potrzebne, dlatego nie przejmowałam się specjalnie i brnęłam dalej, mając nadzieję na jakiś spektakularny koniec. I tu niestety na scenę weszło wydłużenie…. Czy ktoś zna dramę której nie zaszkodziło przedłużenie? Niech mi da znać.
Wydłużenie i jego tradycyjne sentymentalne zapychacze i akcje bez żadnego sensownego odniesienia do rzeczywistości, wypadki na prostej drodze, śpiączki i inne objawy choroby psychicznej skaziły nieco genialność tej dramy – w moich oczach. Akcja dowlokła się jakoś do końca, nie mając w sobie już nic z polotu początkowych epizodów… Spaprali mi Hang Woo , każac mu się snuć chyba pół odcinka w cierpieniu i tęsknocie wzywać Woo Hee :shake: I po tych wszystkich cierpieniach…. ta da! zakończenie chciało znowu być takie lekkie i śmieszne jak na początki…. Ale tak byłam jakoś niezadowolona i wymęczona traumą poprzednich odcinków, że zaledwie z ulgą odetchnęłam, że to wreszcie koniec….

Jednak …. za Yeo Chi już tęsknie!! Ogólnie drama jest świetna i wspaniała , trzeba ją obejrzeć bez dwóch zdań i nie sugerować się moim marudzeniem na 2 ostatnie odcinki. Bo nie obejrzenie jej równa się ominieciem kupy genialnej zabawy, humoru i bezbłędnych postaci. Jeśli chodzi o mnie to drama miała naprawdę duże predyspozycje żeby awansować na nr 1 w moim prywatnym rankingu…. no tylko że… niestety. Myśle, że na pewno będę do niej wracać, a przynajmniej zachowam dla potomności - chociaż na razie wzdrygam się na myśl o oglądaniu 2 połowy po raz kolejny…. Podpisuję się jednak rękami i nogami pod wszystkim co dobrego o tej dramie w tym temacie napisano. I polecam – ooo tak!

A jeszcze tak na marginesie… Drama w kilku wątkach skojarzyła mi się tez moją ukochaną dramą Evasive Inquiry Agency. Wspomniane już wstawki komediowe na końcu odcinków – jest, wyprzedzanie akcji, kiedy znamy już zakończenie i dowiadujemy się jak do tego doszło – jest, absurdalny humor – jest!. W wielu przypadkach przyznaję też, że Salaryman przebijał humorem i idealnymi wprost postaciami i realizacją moją bądź co bądź niskobudżetową EIA… Jedyna różnica jest taka że w EIA mamy początki raczej cieżkie, a potem za to do samego końca drama trzyma świetny poziom… a tu….SZKODA NOOO!!! No ale, cóż, to tylko dramy są ; ) Jeśli komuś odpowiadała formuła Salarymana proponuję rzucić okiem (a jeszcze tego nie zrobił!) na EIA też – bo zapewniam warto ;)

Jezus... sorry, jakoś dużo tego wyszło :omg:
Obrazek
Awatar użytkownika
thon
Doramowy maniak
Posty: 1630
Rejestracja: 15 maja 2009

Re: [2012] History of the Salaryman

Postautor: thon » 14 paź 2013

Drama genialna w swojej prostocie, scenariusz pierwsza klasa, główna para pan cycek i ryżawa cudowni. Czy tylko mi drama kojarzy z "Giantem"- motywy licytacji/patentu, wyrzucenia córki z firmy ojca, nowa firma pana cycka rywalizująca z gigantem są takie podobne, na dodatek jak połowa obsady pokrywa się z "Giantem" + ta sama grupa odpowiedzialna za scenariusz, ja tylko zacieram łapki, bo to znak, że i Empress Ki nie s....ą.
Awatar użytkownika
Chie
Doramowy maniak
Posty: 1050
Rejestracja: 22 paź 2011
Lokalizacja: Kraina snów

Re: [2012] History of the Salaryman

Postautor: Chie » 25 lut 2015

Naprawdę dobra drama. Postacie genialne wszystko trzymało się kupy i zakończenie w miarę. Pojawiła się malutka Yeo Chi hehe
Ja jestem z tych, co nakrywają głowy kołdrą; z tych, którym strach uniemożliwia oddychanie.

Wróć do „K-drama”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości